W Moskwie odsłonięto pomnik Aleksandra Sołżenicyna

Pomnik pisarza stanął w Dzielnicy Tagańskiej stolicy Rosji. W uroczystości odsłonięcia pomnika wziął udział prezydent Putin.

Posąg z brązu na granitowym cokole wykonano według projektu „artysty ludowego Rosji Andrieja Kowalczuka”, jak poinformowała służba prasowa Kremla. W jego odsłonięciu, które odbyło się z okazji przypadającej na dziś 100. rocznicy urodzin Aleksandra Sołżenicyna, uczestniczył też prezydent Rosji.

– Dobrze pamiętam wszystkie nasze spotkania z Aleksandrem Isajewiczem. Jego mądrość, wyważone poglądy, dogłębne rozumienie historii, jego serce, dusza i rozważania były przepełnione jednocześnie i bólem za ojczyznę, i bezgraniczną miłością do niej. Te uczucia napędzały całą jego twórczość – podkreślił Władimir Putin.

Wyrok za Stalina, debiut za Chruszczowa

Aleksander Sołżenicyn urodził się 11 grudnia 1918 roku w Kisłowodzku. Studiował matematykę na Uniwersytecie w Rostowie nad Donem, po czym przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel. W czasie II wojny światowej służył jako artylerzysta w Armii Czerwonej. W 1945 roku, w ostatnich tygodniach wojny, aresztowano go za krytyczne wypowiedzi o Józefie Stalinie, wyrażone w prywatnej korespondencji. Został skazany na osiem lat łagru, a po zwolnieniu w 1953 roku jeszcze trzy lata spędził na zesłaniu w Kazachstanie.

Tam też zaczął tworzyć, zapamiętując całe fragmenty utworów, gdyż była to jedyna możliwa forma przechowania ich treści. Jak sam podkreślał we własnych wspomnieniach, był przekonany, że za jego życia żaden z nich nie zostanie wydany.

W Moskwie przed Muzeum Gułagu powieszono kukłę Sołżenicyna

W 1957 roku Sołżenicyn podjął pracę jako nauczyciel matematyki w Riazaniu i jednocześnie nadal tworzył. Część jego opowiadań już w latach 50. pojawiła się w obiegu podziemnym. W 1962 roku, po względnej odwilży epoki Nikity Chruszczowa, czasopismo „Nowyj Mir” wydrukowało jego opowiadanie „Jeden dzień Iwana Denisowicza” – realistyczny opis jednego dnia więźnia sowieckiego łagru.

Koniec „odwilży” początkiem prześladowań

Ten debiut Sołżenicyna stał się wydarzeniem nie tylko literackim, ale i politycznym – był to pierwszy prawdziwy obraz łagru, jaki ukazał się w oficjalnej prasie radzieckiej. Sołżenicyn zyskał sławę niemal z dnia na dzień i w latach 60. „Nowyj Mir” opublikował jego kolejne opowiadania (m.in. „Zagrodę Matriony”, „Zdarzenie na stacji Koczetowka”). W tym czasie jego utwory przebijały się na Zachód, gdzie zyskały coraz większy rozgłos.

Rozwinięciem tematyki łagrów były jego kolejne powieści: „Krąg pierwszy”, „Oddział chorych na raka” (wydane na Zachodzie w 1968 roku) i słynny „Archipelag Gułag”. W tym trzytomowym dziele, pokazującym wszystkie etapy życia w łagrach, Sołżenicyn połączył elementy autobiografii, powieści, reportażu i relacji świadków. Swoje dzieło nazwał „próbą dochodzenia literackiego”; będąc dziełem artystycznym, „Archipelag Gułag” stanowi faktycznie swoistą encyklopedię gułagu.

Od momentu odsunięcia Chruszczowa od władzy w połowie lat 60. Sołżenicyn zaczął być nękany przez KGB, wstrzymywano publikację jego tekstów. Gdy w 1970 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla, zakazano mu wyjazdu do Sztokholmu po jej odbiór. W 1973 roku KGB skonfiskowała rękopis „Archipelagu Gułag” i pisarz zdecydował się wydać książkę na Zachodzie (pierwszy z trzech tomów ukazał się w Paryżu w 1973 roku). Publikacja ta w ogromnym stopniu przyczyniła się do rozwiania na Zachodzie złudzeń na temat systemu komunistycznego.

Deportacja, emigracja i „drugi obieg”

W 1974 roku, po nagonce w radzieckiej prasie, Sołżenicyn został aresztowany, pozbawiony obywatelstwa i deportowany do Niemiec Zachodnich. Do ojczyzny wrócił dopiero po 20 latach. Na emigracji mieszkał początkowo w Szwajcarii, a od 1976 roku – w USA. Po wydaleniu pisarza z ZSRR jego utwory były w tym kraju i w całym bloku wschodnim objęte całkowitym zakazem publikacji, usuwano je z bibliotek. W Polsce utwory Sołżenicyna ukazywały się w drugim obiegu.

Na emigracji Sołżenicyn pisał teksty sytuujące się na pograniczu publicystyki i literatury wspomnieniowej, a także wielki cykl powieściowo-historyczny „Czerwone koło” – epopeję o historii Rosji początków XX wieku. Podjął w niej próbę odpowiedzi na pytanie o przyczyny klęski Rosji w I wojnie światowej i zwróceniu się ku rewolucji. Pracę nad tym dziełem Sołżenicyn podjął jeszcze pod koniec lat 30., a tworzył je do początku lat 90. Opublikował dziesięć tomów; dzieło to pozostało faktycznie nieukończone. W publicystyce na emigracji (słynne przemówienie harwardzkie „Zmierzch odwagi”) Sołżenicyn krytykował społeczeństwa zachodnie i oceniał, że Rosja nie powinna podążać drogą zachodnich demokracji.

Sołżenicyn – zdrajca i rusofob? Staliniści zemścili się na pomniku pisarza

Własną wizję Sołżenicyn ogłosił w opublikowanej w 1990 roku broszurze „Jak odbudować Rosję”, w której odwołał się do idei słowianofilskich. Za najlepszy dla swej ojczyzny ustrój uważał demokrację samorządową wzorowaną na strukturach sprzed 1917 roku: wspólnocie wiejskiej i szlacheckich ziemstwach. Pisarz opowiadał się też – za co był często krytykowany – za państwowością rosyjską wspólnie z Białorusią i Ukrainą.

W 1990 roku z inicjatywy ówczesnego prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa Sołżenicynowi przywrócono obywatelstwo. Pisarz wrócił jednak do Rosji dopiero w 1994 roku, odbywając przy tym 56-dniową podróż po całym kraju. Jej efektem stała się książka „Rosja w zapaści”, w której Sołżenicyn wyrażał zaniepokojenie sytuacją państwa rosyjskiego i stanem moralnym narodu.

Powrót do Rosji Jelcyna i Putina

Po powrocie do ojczyzny Sołżenicyn krytykował przemiany w Rosji po upadku ZSRR, rządy prezydenta Borysa Jelcyna i wpływy oligarchów. Na początku zeszłej dekady pozytywnie oceniał Władimira Putina, uważając go za przywódcę, który rozpoczął odbudowę państwa. W ostatnich latach życia Sołżenicyna Putin niejednokrotnie odwiedzał pisarza w jego posiadłości w Troice-Łykowie pod Moskwą.

Deputowany od Żyrinowskiego: Stalin – „wielki państwowiec”, Sołżenicyn – „opłacany”

Sołżenicyn zmarł 3 sierpnia 2008 roku. Został pochowany na cmentarzu przy Monastyrze Dońskim w Moskwie.

W stulecie urodzin jego postać wciąż wywołuje spory. Konserwatyzm, krytyczna ocena Zachodu, idee nacjonalistyczne, stanowisko wobec władz w ostatnich latach życia, dzielą Sołżenicyna od środowisk demokratycznych, które akcentują jego sprzeciw wobec komunizmu i głoszenie prawdy o zbrodniach stalinizmu. Zaś zwolennicy idei imperialnych nadal krytykują Sołżenicyna za jego sprzeciw wobec ZSRR.

Przyznaje się jednak, że Sołżenicyn był jednym z tych rosyjskich pisarzy-proroków i wielkich moralistów, których losem jest wywoływanie sporów.

SK, cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości