Rosjanie skazali Amerykanina za szpiegostwo nieprzypadkowo akurat teraz

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Wyrok dla Paula Whelana idealnie wpisuje się w turbo-patriotyczną narrację przed referendum Putina. Ma pokazywać Rosjanom, że czasy zagrożenia ze strony amerykańskich szpiegów wróciły.

Decydował Kreml

Rosyjska prokuratura żądała 18 lat kolonii karnej dla Paula Whelana, oskarżonego o szpiegowanie przeciwko Rosji. Amerykanin został ostatecznie skazany dziś na 16 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Obrona zapowiada apelację.

Moskwa: Amerykanin skazany na 16 lat łagru za szpiegostwo

O losie 48 letniego Amerykanina zdecydował jednak nie sąd, ale polityka Kremla. Już kiedy FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa) zatrzymała Whelana w grudniu 2018 r., wiadomo by to jedna z rosyjskich odpowiedzi na wcześniejsze zatrzymanie w USA Rosjanki Marii Butiny, która miała szpiegować na rzecz rosyjskich służb w amerykańskich środowiskach konserwatywnych i wpływać na kampanię wyborczą. Tyle, że Butina wróciła do Rosji w październiku ubiegłego roku po osiemnastu miesiącach więzienia za szpiegostwo.

Amerykański sąd ukarał ją stosunkowo niskim wyrokiem, gdyż Butina przyznała się do winy. Jej wpadka i proces były prestiżową porażką rosyjskiego wywiadu. Niedługo przed aresztowaniem Whelana media ujawniły informacje o operacji ewakuacji z Rosji amerykańskiego szpiega Olega Smolienkowa, który miał pracować w bezpośrednim otoczeniu Putina na Kremlu.

Skazana za spiskowanie przeciwko USA Rosjanka wraca do kraju

 

Być może jednak chodziło jeszcze o inną operację. Rosjanie nie tylko musieli się odwzajemnić. W sprawie Whelana z pewnością toczą się negocjacje na linii Waszyngton- Moskwa i rozmowy o wymianie Amerykanina. Zgodnie z tradycją Rosjanie nie mogli wymienić go przed wyrokiem. Tym bardziej, że mieli plany propagandowego wykorzystania procesu.

Szpiegomania

Zgodnie z relacjami z procesu Whelan nie pękł. Stanowczo zaprzeczał, że ma coś wspólnego ze szpiegostwem. Ten były żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej poleciał do Rosji 22 grudnia 2018r. Na ślub przyjaciela z armii, który żenił się z Rosjanką. Sześć dni później Whelan przepadł. Kontakt z nim straciła rodzina z USA i przyjaciele z Rosji. Paula Whelena obserwowano zapewne od dawna. Służby kontrwywiadowcze FSB w ostatnim czasie sprawdzają każdego Amerykanina często odwiedzającego Rosję. Whelen przyjeżdżał wielokrotnie, miał w Rosji przyjaciół (wspomnianego kolegę z wojska i jego znajoych). W Rosji mu się podobało na tyle, że założył profil na Vkontakte, rosyjskim Facebooku i nauczył się podstaw rosyjskiego.

Amerykanin aresztowany w Moskwie pod zarzutem szpiegostwa

Był kiedyś marines, ostatnio pracował jako spec od bezpieczeństwa w firmie konsultingowej Kelly Services, a potem firmie produkującej części samochodowe BorgWarner. To może być jego, mozolnie budowana legenda, a może być prawda. W trakcie procesu zaczęły zresztą wychodzić na jaw historie, które niekoniecznie pasują do budowanego w mediach obrazu groźnego szpiega. Np. o 100 tys. rubli (ok. 1,5 tys. USD), które miał pożyczyć od Amerykanina pewien oficer FSB z zarządu „K” (zajmuje się przestępczością gospodarczą) i nie oddać. Ten wątek został jednak uznany za poboczny i nieistotny. Najważniejszy jest ten, że Whelan chciał wykraść Rosji tajemnice.

W ostatnim dniu roku

Ostatniego dnia 2018 r . FSB wydała oficjalny komunikat, że zatrzymała obywatela USA, Paula Whelana pod zarzutem szpiegostwa. Rzekomo jakiś obywatel Rosji przekazał mu w moskiewskim hotelu Metropol pendrive z listą tajnych nazwisk wojskowych. Później sprawa zaczęła się tylko komplikować. Brytyjski The Times napisał, że Whelan posiada również obywatelstwo Zjednoczonego Królestwa. Jego amerykańska rodzina zaprzecza, by był szpiegiem. To samo twierdziły amerykańskie władze i eksperci od wywiadu.

Rosja: oskarżony o szpiegostwo Amerykanin pozostanie w areszcie

Ale to nic nie znaczy, bo trudno, żeby Waszyngton się przyznał. Już samo ujawnienie faktu zatrzymania świadczyło, że Moskwa zamierza wykorzystać Whelana propagandowo. Jeśli faktycznie był kimś w rodzaju kuriera dla służb wywiadowczych to raczej nie przedstawiał dla Rosjan dużej wartości. Gdyby tak było FSB nie chciałoby go stracić, tylko np. wymienić po cichu na któregoś ze swoich, zatrzymanych na Zachodzie agentów.

Chęć poprawienia reputacji?

Dwa lata temu, akurat przed zatrzymaniem Whelana, rosyjskie służby wywiadowcze zaliczyły serię kompromitujących wpadek – np. Holendrzy ujawnili czterech agentów GRU planujących ataki hakerskie. Portal Bellingcat opublikował listę ponad 300 rosyjskich szpiegów działających na Zachodzie. Nie mówiąc już o wcześniejszej kompromitacji Rosjan wiosną 2018 r. w Salisbury, podczas próby otrucia rodziny Skripali.

Rosyjskim służbom głośny sukces w postaci schwytania groźnego, amerykańskiego agenta, był bardzo potrzebny. Zwłaszcza, że szpieg działał w sercu Moskwy. Zwłaszcza, że późniejszy proces i kontrolowane przecieki do mediów mogły służyć budowaniu narracji o zagrożeniu ze strony zachodnich szpiegów szkodzących Rosji.

Jednego dnia zdemaskowano 300 agentów rosyjskiego wywiadu

Most szpiegów

Nie jest to nowa narracja. Już w 2006 r., a więc w dość zamierzchłych już czasach „wczesnego” Putina, FSB ujawniła siatkę brytyjskich szpiegów, którzy ukrywali tajne wiadomości w sztucznych kamieniach, kładzionych w moskiewskich parkach. Tą historią rosyjskie media żyły bardzo długo. Dziś jednak Kremlowi szczególnie zależy na wzmożeniu szpiegomanii. Już za dwa tygodnie referendum, którego z powodu koronawirusa Rosjanie się boją. Kremlowska propaganda dwoi się i troi, by pokazać, że referendum w sprawie zmian w konstytucji dających Putinowi możliwość niemal dożywotnich rządów, jest aktem patriotyzmu i budowania jedności narodowej. Nic tak dobrze nie jednoczy, jak wróg. Zwłaszcza czający się gdzieś za rogiem groźny szpieg. Propagandowe wykorzystywanie procesów szpiegów nie jest zresztą wynalazkiem epoki Putina.

Rosja: 78-letni naukowiec oskarżony o zdradę stanu

Amerykański pilot Francis Gary Powers zestrzelony w samolocie szpiegowskim U2 nad Uralem 1 maja 1960 r. po miesiącach śledztwa i tortur stanął przed radzieckim sądem. W pokazowym procesie za wtargnięcie na terytorium ZSRR i działania szpiegowskie był skazany na… trzy lata więzienia i siedem lat ciężkich robót. Wówczas, w szczycie zimnowojennego napięcia wydawało się, że to strasznie surowy wyrok. Nikita Chruszczow w procesie Powersa osiągnął swój cel. Pokazał światu, że to ZSRR jest obiektem amerykańskiego ataku i szpiegostwa.

Już po procesie KGB wymieniło Powersa na swojego szpiega, zatrzymanego w USA Williama Fishera (znanego jako Rudolf Abel). O tej wymianie opowiadał film pt. „Most szpiegów”. Być może po procesie i wykorzystaniu Whelana w rosyjskiej propagandzie również dojdzie do podobnej wymiany.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów