Pod okiem Łukaszenki i w cieniu Rosji. Jak handlować z Białorusią

Narada na temat modernizacji białoruskich rafinerii i zwiększenia efektywności eksportu produktów ropopochodnych. 7 czerwca, 2019 r. Zdj. president.gov.by

Ponawiane przez lata, huczne zapowiedzi Alaksandra Łukaszenki na temat dywersyfikacji źródeł dostaw ropy naftowej na Białoruś były jedynie pobożnymi życzeniami i kończyły się na obietnicach. Tymczasem zbytnie uzależnienie białoruskiej gospodarki od rosyjskiego gazu i ropy jest tylko jednym z czynników zniechęcającym polskich przedsiębiorców od inwestowania na Białorusi. I to wcale nie najważniejszym. Podstawowy to niepewność co do warunków prowadzenia działalności w warunkach scentralizowanej i podatnej na korupcję gospodarki. Do tego gospodarki w wyjątkowo anachronicznym wydaniu.

Dodatni bilans, niewykorzystany potencjał

We wzajemnych obrotach od wielu lat to Polska ma dodatni bilans czyli nadwyżkę eksportu nad importem. W 2018 roku wzajemne obroty handlowe osiągnęły wartość 3.2 mld USD, a polski eksport na Białoruś wyniósł 1.7 mld USD. Import – 1.4 mld USD. Dzięki temu Polska jest trzecim partnerem handlowym Białorusi wśród państw Zachodu – po Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Jednak jeżeli spojrzeć na ogólny ranking, to Polska zajmuje już znacznie bardziej odległe 6. miejsce, gdyż na pierwszych trzech plasują się Rosja, potem jest jest przysłowiowe „długo, długo nic”, a następnie jeszcze Ukraina i Chiny.

Z kolei Białoruś w 2018 roku zajmowała 24 miejsce na liście polskich rynków eksportowych i 33 w zestawieniu rynków importowych. I zdaniem przedstawicieli władz obu państw potencjał wymiany handlowej i współpracy gospodarczej nie jest w pełni wykorzystywany, a jej wartość może być w przyszłości większa.

„Kierunek – znoszenie barier”. Polsko-białoruskie forum biznesowe w Mińsku

Kooperacja z Polską w cieniu integracji z Rosją

Zbytnie uzależnienie gospodarki białoruskiej od rosyjskich dostaw surowców energetycznych, czyli gazu i ropy naftowej, jest tylko jednym z ryzyk zniechęcających polskich przedsiębiorców od inwestowania na Białorusi. Podobnie jak niejasna przyszłość po ewentualnej, tzw. „pogłębionej” integracji z Rosją w ramach jednego państwa związkowego.

Dotyczy to przede wszystkim perspektyw ujednolicenia polityki celnej i podatkowej, które tak naprawdę stanowi wciąż jedną, wielką niewiadomą. Przywódcy obu państw nie osiągnęli jak do tej pory porozumienia, jak ta integracja ma wyglądać i które obszary będzie obejmować. Długotrwałe negocjacje, w tym nawet szczyt Łukaszenka – Putin w tej kwestii, zakończyły się impasem.

Cena rosyjskiej ropy. Czy będzie ceną białoruskiej niepodległości?

Polscy przedsiębiorcy inwestujący na Białorusi mają też obawy związane z cenami paliw i energii elektrycznej. Mogą one bowiem znacznie wzrosnąć, gdyby Białoruś została zmuszona do kupowania ropy naftowej po cenach światowych, bez dotychczasowych ulg przyznawanych jej przez Moskwę.

Dywersyfikacja: zapowiedzi i obietnice

Tym bardziej, że wstrzymanie na początku roku przez Rosję dostaw ropy na Białoruś dobitnie pokazuje, jak silnie ten kraj jest uzależniony od swego silniejszego sąsiada. Huczne, ponawiane przez lata, zapowiedzi Łukaszenki o dywersyfikacji źródeł dostaw ropy na Białoruś znów okazały się jedynie pobożnymi życzeniami i kończyły się na obietnicach. Do tej pory władze białoruskie nie zrobiły żadnego poważniejszego kroku, by proces dywersyfikacji choćby rozpocząć.

Zamiast z Rosji. Na Białoruś płynie ropa z Norwegii

Efekt tego jest teraz taki, że sam Łukaszenka musiał przyznać, iż rozpaczliwie poszukuje alternatywnych źródeł dostaw ropy naftowej. To zaś zwiększa tylko niepewność handlowych partnerów Białorusi uzależnionych od dostaw białoruskich: oleju napędowego i benzyny. Jak np. Ukrainy, która jest największym odbiorcą białoruskich paliw. Aż 81 proc. benzyny sprzedawanej na stacjach paliw w tym kraju pochodzi z Białorusi. Oleju napędowego – 40 proc.

Import, eksport i… reeksport

Gaz skroplony i produkty naftowe są też głównymi towarami eksportowanymi z Białorusi do Polski. (Oprócz nich to nawozy, drewno, opał, szkło polerowane, skóry wyprawione oraz przewody izolowane). Do Polski wysyłane jest 13 proc. oleju napędowego wyprodukowanego na Białorusi (ale z rosyjskiej ropy). Potem trafia on do Niemiec i na Ukrainę. Białoruski eksport paliw do Polski i Niemiec odbywa się głownie drogą morską. Za pośrednictwem portów łotewskich (2,9 mln ton), litewskich (1 mln ton) i estońskich (448 tys. ton).

Z kolei najważniejszymi pozycjami eksportowymi na rynek białoruski są: warzywa, owoce (jabłka) tworzywa sztuczne, leki, konstrukcje stalowe, polimery, akumulatory elektryczne i papier. Oraz paradoksalnie – żywność. Np. mleko, śmietana, i drób.

Paradoksalnie, bo przecież sama Białoruś jest jednym z ważniejszych eksporterów żywności do Rosji. Ze względu na zachodnie sankcje nałożone na Rosję za m.in. bezprawne zajęcie Krymu, dużą pozycję w białoruskim eksporcie żywności na rynek rosyjski stanowi mniej lub bardziej legalny reeksport towarów z Polski.

Rosja sprawdzi, czy białoruskie jabłka nie pochodzą z Polski

Polacy w tyle za Rosjanami. I za „ukrytymi” Rosjanami?

Na liście Biełstatu, czyli białoruskiego urzędu statystycznego szeregującej kraje, które najwięcej zainwestowały na Białorusi (pod względem kraju pochodzenia kapitału) Polska jest na czwartym miejscu. Po Rosji, ale również… za Litwą, i Cyprem. Dlaczego właśnie za nimi? Z dużą dozą prawdopodobieństwa można bowiem przypuszczać, że również co najmniej część inwestycji z tych dwóch krajów jest rosyjskiego pochodzenia.

W 2018 roku działało na tym rynku 339 polskich przedsiębiorstw lub z polskim kapitałem (joint-venture). Dla porównania, o wiele mniejsza Litwa ma ich 615. Łączna wartość polskich inwestycji bezpośrednich na Białorusi wynosiła w 2018 roku ok. 163 mln USD, zaś białoruskich w Polsce jednie ok. 20 mln USD. Polscy przedsiębiorcy inwestowali głównie w sektory: meblarski, budowlany, bankowy, IT oraz spożywczy.

Pierwszy białoruski konsul honorowy w Polsce zachęca do robienia biznesu na Białorusi

Klimat inwestycyjny: lepszy niż u sąsiadów

Perspektywicznie, otwarte dla inwestorów zagranicznych są branże: farmaceutyczna, produkcji maszyn, rolno-spożywcza, turystyczna i biotechnologiczna. Ocena Białorusi przez Bank Światowy pod względem warunków do inwestowania – jest o wiele lepsza niż np. dla Rosji czy Ukrainy. W rankingu BŚ „Doing Bussines” Białoruś zajmuje 44 miejsce na 189 sklasyfikowanych krajów.

Dlaczego? Jednym z mocnych atutów Białorusi jest np. dobrze rozwinięta infrastruktura drogowa i logistyczna. Rocznie przewozi się przez ten kraj do UE 100 mln ton towarów. Aż 90 proc. – z Rosji do UE.

Korzystne warunki dla inwestorów zagranicznych obowiązują od czasu powstania na Białorusi specjalnych stref ekonomicznych. To zerowy VAT lub podatek dochodowy – nawet przez kilka lat. Szczególnymi preferencjami objęto przedsiębiorców, którzy ulokują swoje inwestycje w małych lub średnich miastach. Mogą liczyć na spore ulgi podatkowe.

Oczekują 3 mld. dolarów obrotu. Inwestorzy z Polski zebrali się na forum w Mińsku

Problem niezmienny od ćwierćwiecza

Jednak mimo tych zachęcających sygnałów, główna przeszkoda w prowadzeniu biznesu na Białorusi jest niezmienna od lat. To kompletnie anachroniczny i niewydolny model białoruskiej gospodarki. Do tego skonstruowany w autorskim „łukaszenkowskim” wydaniu , który w założeniu miał połączyć dwa skrajnie odmienne modele: prywatny i państwowy.

Ten ostatni stanowi ok. 70 proc. gospodarki i nic nie wskazuje, aby te proporcje miały się odwrócić. Według ekspertów z Ośrodka Studiów Wschodnich, „władze świadomie dopuściły do tego, że zadaniem dochodowych, prywatnych i zreformowanych już sektorów ma być utrzymywanie deficytowego ale dominującego sektora państwowego.” I przejawia się to nawet w najbardziej dosłownym znaczeniu: na Białorusi nikogo już nie dziwi nawet, że banki… patronują kołchozom.

Smartfony, pianki i sierpy. Rząd wyznaczył priorytety produkcji dla białoruskich wytwórców

Przy całej swojej niewydolności gospodarczej ten specyficzny system zapewnia stabilność socjalną, pozwala więc uniknąć masowego niezadowolenia społecznego wywołanego pogorszeniem się warunków życia. A dla Alaksandra Łukaszenki – co potwierdzają również jego ostatnie wypowiedzi i decyzje – to sprawa najważniejsza.

Ta „białoruska stabilność” jest głównym filarem jego 25-letniej prezydentury. I chyba jedynym znanym mu sposobem na jej kontynuację. Modernizacja, a przede wszystkim autentyczna decentralizacja sterowanej ręcznie gospodarki nie jest w tym modelu przewidziana. Nawet w wersji opcjonalnej.

Łukaszenka znów obiecał, że nie będzie reform gospodarczych

Antoni Styrczula/belsat.eu

Wiadomości