Koniec monopolu białoruskich mediów państwowych?

Ministerstwo Regulacji Antymonopolowych i Handlu zauważa problem, jakim jest brak konkurencji dla państwowych mediów na białoruskim rynku.

Interpelację w tej sprawie wysłała do ministerstwa deputowana Hanna Kanapackaja – jedna z dwóch opozycyjnych parlamentarzystek. Zapytała ona, czy państwowe media nie naruszają prawa antymonopolowego, kontrolując większość białoruskiego rynku informacji.

W odpowiedzi Ministerstwo Regulacji Antymonopolowych i Handlu poinformowało, że pracuje nad projektem rozwoju konkurencyjności. Ma on zawierać środki podnoszące konkurencyjność na białoruskim rynku oraz efektywność funkcjonowania gospodarki.

Instytucja podała też sektory gospodarki, które są na Białorusi najbardziej zmonopolizowane, przede wszystkim przez państwowe zakłady. Są to: energetyka i ciepłownictwo, ubezpieczenia, transport i łączność elektroniczna. Po przeanalizowaniu ww. sfer, ministerstwo zajmie się rynkiem informacji, analityki i mediów.

– MRAiH widzi problem monopolizacji rynku informacyjnego Białorusi przez państwowe media. Ministerstwo jest jednak poważnie ograniczone w swoich samodzielnych decyzjach. Liczę na to, że dzięki już rozpoczętej współpracy z międzynarodowymi organizacjami, problem monopolu zostanie rozwiązany. Rynek medialny to obszar dla inwestycji prywatnego biznesu, który może dać nowe miejsca pracy, inwestycje i technologie – napisała Hanna Kanapackaja na Facebooku.

МАРТ осознает наличие проблемы монополии государственных СМИ на рынке Беларуси, но значительно ограничен в своих…

Opublikowany przez Анна Канопацкая Wtorek, 27 listopada 2018

Resort antymonopolowy zapewnia też, że już teraz wraz z innymi organami państwa i przedsiębiorcami analizuje białoruskie rynki pod kontem zachowania równych warunków i uczciwej konkurencji.

Na Białorusi monopol państwowych mediów utrzymywany jest sztucznie przez władze. Jedynie państwowe agencje informacyjne mają dostęp do parlamentu, rządu i prezydenta. Instytucje państwowe i zakłady pracy mają też obowiązek prenumerowania państwowych gazet. Niezależne media, chociaż mają prawo działać, nie są np. dostępne w koncesjonowanych przez państwo telewizjach kablowych i w praktyce władze spychają je do internetu.

Ofiarami represji władz są też niezależni dziennikarze, korespondenci zagranicznych mediów i freelancerzy. Choć na ich pracę pozwala konstytucja, przedstawiciele wolnych mediów są zatrzymywani oraz skazywani na grzywny i areszt. Od sierpnia trwa głośna „sprawa BiełTA” – kilkunastu dziennikarzy wolnych mediów i korespondentów zagranicznych gazet zostało zatrzymanych i oskarżonych o nielegalne korzystanie z serwisu państwowej agencji informacyjnej.

Śledczy umarzają postępowanie karne w „sprawie BiełTA”

Stałymi „gośćmi” komisariatów milicji i sądów są też dziennikarze Biełsatu. Zarzuca się im pracę bez akredytacji MSZ, której jako freelancerzy nie potrzebują. Nasi współpracownicy tylko w 2018 roku za swoją pracę zapłacili grzywny równowartości 280 tysięcy złotych.

Za zdjęcie milicjanta – 1 tys. złotych grzywny. Sąd prześladuje operatorkę Biełsatu

dr, pj/belsat.eu

Wiadomości