Kazań, dawna stolica tatarskiego imperium, dziś najmniej rosyjskie z miast mundialu

Centralny pałac ślubów Kazaniu, a na czas mundialu dom kibica. Śluby w czasie mistrzostw odwołano. Źródło: instagram

Do Kazania warto pojechać nie tylko na mecz reprezentacji Polski, ale również, by się przekonać jak zróżnicowana i pełna sprzeczności jest Rosja.

Kazań był pierwszym spośród rosyjskich miast gotowym do mundialu. Stolica Tatarstanu, zamożnej i muzułmańskiej republiki nazywana jest trzecią stolicą Rosji. Po Moskwie i Petersburgu. Większość obiektów zbudowano już wcześniej, np. nowoczesny stadion Kazań Arena, na którym jutro Polska będzie grać z Kolumbią. Infrastrukturę drogową również. W 2013 r. w Kazaniu odbyła się letnia uniwersjada, a w 2015 r. mistrzostwa świata w pływaniu. Było kilka innych, dużych, międzynarodowych imprez. Choćby dlatego Kazań nie musiał robić wiele, by być gotowy na mundial.

Kreml pełen bólu

Tylko na pierwszy rzut oka Kazań nie sprawia wrażenie miasta innego, niż pozostali gospodarze piłkarskich mistrzostw. W stolicy Tatarstanu tak samo odległe od miasta jest lotnisko (choć dobrze skomunikowane z miastem specjalnym pociągiem). Podobne rozległe, przemysłowe dzielnice i zabudowane niskimi XIX-wiecznymi kamienicami centrum poorane tu i ówdzie monumentalną, stalinowską architekturą i współczesnymi szklano-aluminiowymi koszmarnymi budynkami banków i koncernów naftowych. Niby nic szczególnego. Tak wygląda każde, rosyjskie milionowe miasto.

Ale przeszłość zostawiła Kazaniowi prawdziwe skarby: średniowieczny kreml, czyli położony w centrum kompleks murów twierdzy, zamku, soborów i meczetu. Kiedy pyta się mieszkańca Kazania o to, z czego jest dumny, bez wahania odpowie: kreml. – Nasz jest większy i ładniejszy, niż ten w Moskwie – mówią.

Meczet Kul Szarif na kazańskim kremlu powstał, by uspokoić tatarskich muzułmanów. Źródło: instagram

Tyle, że ów kreml, to także bolesna rana. Dla Tatarów. W półtoramilionowej aglomeracji kazańskiej prawie połowa ludności to Tatarzy. A druga połowa to Rosjanie. W obu grupach sporo jest potomków mieszanych, tatarsko-rosyjskich rodzin, przyznających się do jednej, lub drugiej narodowości. Tatarzy uznają kreml za symbol rosyjskiej dominacji. Tatarscy nacjonaliści mówią nawet, że okupacji. Kiedy w 1552 r. Iwan IV Groźny zdobył stolicę Chanatu Kazańskiego, nie tylko wyciął w pień ludność, ale i zburzył siedzibę chanów i meczet. W jego miejsce zbudował kreml wzorowany na moskiewskim i prawosławne sobory. Symbol rosyjskiej władzy na ziemi muzułmanów długo bolał Tatarów.

Stolica chanów

Po upadku komunizmu i ZSRR, na początku lat 90. w Tatarstanie wybuchł festiwal niepodległości. Tatarzy wychodzili na place w centrum Kazania z zielonymi flagami i symbolami legionu Idel-Ural, kolaboracyjnego oddziału tatarskiego walczącego po stronie Niemców z Armią Czerwoną w czasie II wojny światowej. Ta symbolika rozwścieczała i przerażała Rosjan. W latach 90. Tatarzy domagali się niepodległości od… Rosji. Tatarscy nacjonaliści mówili wprost: wychodzimy z Federacji Rosyjskiej. W referendum w 1992 r. większość mieszkańców zagłosowała za suwerennością Tatarstanu. Przyjęto deklarację suwerenności i konstytucję republiki. Przez moment wydawało się, że wydarzenia potoczą się jak w Czeczenii i do Kazania wkroczy rosyjska armia.

Tatarscy nacjonaliści co roku organizują w Kazaniu manifestacje i wznoszą antyrosyjskie hasła. Źródło: svoboda.org

Wystraszony Borys Jelcyn, ówczesny prezydent Rosji, dał Tatarstanowi tyle autonomii, ile wtedy mógł. Republika uzyskała wtedy prawo nie tylko do wprowadzenia języka tatarskiego, jako drugiego oficjalnego, obok rosyjskiego, ale i prowadzenia samodzielnej polityki gospodarczej, bezpieczeństwa i częściowo, zagranicznej. Rządzący przez dwie dekady od 1991r. prezydent Tatarstanu Mintimer Szajmijew prowadził zręczną politykę balansowania między Moskwą, a lokalnymi, tatarskimi klanami.

W panującym w latach 90. w Rosji chaosie Tatarstan dobrze sobie radził. Pozostający pod kontrolą rodziny Szajmijewa koncern naftowy Tatnieft zapewniał republice dochody i pozwalał inwestować w infrastrukturę Kazania. Miasto wyrosło na jedno z najzamożniejszych w Rosji. Na kazańskim kremlu zbudowano, dzięki pomocy Arabii Saudyjskiej, piękny i ogromny meczet Kul Szarif. Powstał w miejscu dawnego, zburzonego przez Iwana Groźnego i miał symbolizować pogodzenie się Rosjan z Tatarami. Tatarstan nie podzielił losu Czeczenii. Był zbyt duży i zbyt ważny dla rosyjskiej gospodarki, by siłowo zmuszać go do posłuszeństwa. Jednak kiedy do władzy doszedł Władimir Putin, zaczęło się stopniowe okrawanie tatarskiej niezależności.

Wycinanie autonomii

Dziś po dawnej suwerenności Kazania niewiele zostało. Putin najpierw mocno ograniczył kompetencje prezydenta republiki, a potem, w 2010r. pozbył się Szajmijewa. Rustam Minnichanow, obecny prezydent Tatarstanu jest już znacznie mniej samodzielny i bardziej uległy wobec Moskwy. Tatarom odebrano stopniowo różne atrybuty suwerenności. Kiedyś mieli dodatkowe, symboliczne paszporty Tatarstanu. Już ich nie ma. Wcześniej służba bezpieczeństwa i milicja w republice podlegały kontroli lokalnych władz. Putin podporządkował całkowicie struktury bezpieczeństwa Moskwie i przeprowadził czystki w służbach. Przez ostatnie lata atakowane były środowiska starych, tatarskich nacjonalistów. Oskarżano ich o powiązania z radykalnymi islamistami.

Prowadzona jest polityka ekspansji kultury rosyjskiej, oraz wypierania języka tatarskiego. Ostatnio szczególnie przybrało na sile, kiedy od jesieni ubiegłego roku w szkołach w Tatarstanie zlikwidowano obowiązkowe lekcje języka tatarskiego. Stały się dobrowolne, co potwierdziła ustawa rosyjskiej sumy sprzed kilku dni. Jako lekcje dobrowolne są przenoszone na mało atrakcyjne godziny i większość uczniów z nich rezygnuje. Język tatarski pozostaje formalnie drugim językiem, obok rosyjskiego, ale nowa polityka zmierza do wyrugowania go z przestrzeni publicznej.

Ze wszystkich atrybutów niezależności najmocniej jeszcze trzyma się gospodarka. Perła w tatarskiej koronie, koncern naftowy Tatnieft wciąż pozostaje pod kontrolą obecnego prezydenta, Rustama Minnichanowa. To głównie dzięki miliardom z ropy Minnichanow mógł tak szybko przygotować Kazań na mundial.

Czytajcie również:

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości