Berlin: Czym otruto Wierziłowa z Pussy Riot?

Rosyjski opozycjonista, który przerwał finał mundialu mógł zostać otruty. Tak uważają berlińscy lekarze.

Wydawca Mediazony i aktywista Pussy Riot 11 września trafił do szpitala. Jego dziewczyna powiedziała, że zaczął tracić wzrok, mowę i możliwość chodzenia.

Rosyjscy lekarze zakładali, że mogło to być zatrucie, ale oficjalnej diagnozy nie postawili. Mają problem ze zidentyfikowaniem trucizny.

15 września Wierziłow został prywatnym rejsem przewieziony do Niemiec, gdzie trafił do berlińskiej kliniki Charite. W niemieckich szpitalu jego stan zdrowia się poprawił.

Obecnie Wierziłow jest przytomny i nie potrzebuje już aparatury podtrzymującej go przy życiu. Lekarze twierdzą, że zagrożenie śmierci minęło.

Profesor Kai-Uwe Eckardt przypuszcza, że Wierziłow mógł zostać otruty. Nie może jednak podać nazwy substancji – szanse na jej identyfikację po sześciu dniach hospitalizacji są bardzo niskie – pisze Mediazona.

Piotr Wierziłow był współorganizatorem i uczestnikiem akcji „Milicjant wchodzi do gry” podczas finałowego meczu Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej.

Pussy Riot wbiegły na boisko w czasie finału MŚ WIDEO

Razem z Olgą Kuraczową, Olgą Pachtusową, Weroniką Nikulsziną przebrali się w mundury policyjne i wybiegli na murawę, by zwrócić uwagę na problem więźniów politycznych w Rosji i bezkarność służb mundurowych.

Po zatrzymaniu popularna w Internecie stała się jego rozmowa z policjantem, który przyznał się, że żałuje, że nie jest rok 1937 – czyli czas stalinowskiej “wielkiej czystki”.

Piotr Wierziłow jest obywatelem Rosji i Kanady.

dd, pj/belsat.eu

Czytajcie również:

Putin nie bez powodu kpi z Brytyjczyków pokazując dwóch turystów z wywiadu wojskowego w telewizji

Wiadomości