W koronawirusa – powszechnym czynem społecznym! FOTO, WIDEO

Mimo pandemii władze Białorusi nie odwołały tradycyjnego „subotnika”, czyli wywodzącego się z czasów ZSRR, ogólnokrajowego czynu społecznego. Wzięło w nim udział prawie 2,5 mln osób.

Przykład dawał jak co roku osobiście Alaksandr Łukaszenka, który wczoraj sadził las w obwodzie homelskim. Bez maseczki ochronnej, ale za to w otoczeniu wianuszka sympatycznych, młodych dziewcząt.

Prezydencka ekipa sadzi drzewka w Parku Narodowym „Prypecki”. Zdj. president.gov.by

Prezydentowi dzielnie towarzyszył też mały, biały piesek.

Alaksandr Łukaszenka sadził wczoraj las w obwodzie homelskim. Zdj. Maxim Guchek / TASS / Forum

Tymczasem w Mińsku było widać niewielu uczestników tego organizowanego odgórnie „społecznego” zrywu. Okolice zakładów przemysłowych, szkół i innych instytucji publicznych w większości były puste. Jednak część z nich była na „subotniku” godnie reprezentowana. Przede wszystkim postarały się służby miejskie.

– Porządkujemy, zbieramy śmieci. W końcu to subotnik. Trzeba popracować dla dobrobytu Republiki Białoruś.

– Mamy środek odkażający – myjemy ręce. Masek nie dawali.

– Subotnik? Z jednej strony trzeba: nie jesteśmy aż tak bogatym krajem. Z drugiej – przejść by się po lesie, posprzątać… Nie byłyby wtedy potrzebne subotniki, jakby ludzie nie śmiecili. Ludzie niszczą przyrodę, a my odnawiamy – mówili nam pracownicy jednej z ekip.

W czynie społecznym porządkowano też wczoraj teren mińskiego stadionu Dynama. Zdj. Natalia Fedosenko / TASS / Forum

W teorii czyn społeczny to sprawa dobrowolna. Ale zatrudnieni w państwowych zakładach pracy musieli swoją nieobecność zrekompensować – rezygnując ze swojego dziennego zarobku, który przedsiębiorstwo ma przekazać na wskazany przez rząd cel. Firmy prywatne starały się w tym roku subotnik po prostu zignorować.

– Zapędzać ludzi na subotniki podczas koronawirusa to bezsens. Podczas koronawirusa nie wolno tak robić – pandemia będzie tylko narastać. A my musimy pracować, bo trzeba się jakoś wyżywić – mówił nam prywatny przedsiębiorca Jury Dziedziul.

Podobnego zdania o konieczności organizowania teraz czynu społecznego byli też przechodnie, pytani przez nas o to samo na ulicach stolicy:

– Myślę, że nie warto – w związku z trudną sytuacją epidemiczną. Nie, nie warto, nie będę brać udziału.

– Oczywiście, porządek na ulicach musi być. I zawsze uważałam, że jedna sobota w roku może być na to przeznaczona. Ale uważam, że w tej sytuacji można byłoby przełożyć. Przenieść na bardziej sprzyjający czas.

– Nie. Nie pójdę. Zdrowie moje i mojej rodziny jest dla mnie droższe. Mimo wszystko trzeba odróżniać, co jest ważne dla siebie i rodziny, a co dla społeczeństwa i władz.

Wielkie „społeczne” sprzątanie w Mińsku. Zdj. VASILY FEDOSENKO / Reuters / Forum

Kilka dni temu Międzynarodowa Organizacja Pracy zaapelowała do władz Białorusi o odwołanie subotnika. Uznała go za rodzaj pracy przymusowej, a w czasie pandemii – do tego niebezpiecznej. Tego samego zdania są niezależne związki zawodowe.

– Władze nie mają ku temu żadnych podstaw – ani ogólnoludzkich, ani żadnych innych. Przeprowadzenie subotnika w czasie epidemii nie jest podyktowane żadnymi okolicznościami – uważa Alaksandr Jaraszuk, przewodniczący Białoruskiego Kongresu Związków Zawodowych. – Podyktowane to jest tylko jednym: cyniczną chęcią sięgnięcia do kieszeni pracujących obywateli. I to w czasie, kiedy większość rządów pomaga pracownikom, bo wiemy, w jakiej trudnej sytuacji są ludzie. A ci – po bandycku sięgają do kieszeni.

Łukaszenka nie widzi powodów dla odwołania ogólnokrajowego czynu społecznego

W sobotnim czynie społecznym wzięło udział 2,3 mln osób – poinformowały władze. Pieniądze nie będą przeznaczone na pomoc dla służby zdrowia, placówek i ludzi walczących z panoszącą się epidemią. Jak poinformował wcześniej rząd, większość pójdzie na rekonstrukcję zabytkowych obiektów z czasów II wojny światowej.

Halina Abakunczyk, cez/belsat.eu

Wiadomości