“Apostoł religijnego odrodzenia Białorusi”. Czy ojciec-redaktor Tatarynowicz spocznie w ojczyźnie?

Na skromnym cmentarzu na rzymskich przedmieściach jest niewielki nagrobek z napisem po włosku: “ksiądz Piotr Tatarynowicz, założyciel białoruskiej redakcji Watykańskiego Radia”. Głos pochowanego tam człowieka był wyczekiwany w białoruskich chatach i kościołach oraz znienawidzony przez KGB.

Pomagał on Białorusinom zwracać się do Boga w ojczystym języku, przetłumaczył dla nich skarby światowej literatury i założył jedną z pierwszych redakcji radiowych nadających po białorusku. Doczesne szczątki ojca Piotr spoczywają we włoskiej ziemi, jednak grób ten będzie istniał jeszcze tylko trzy lata.

Rodzina Tatarynowiczów w 1927 roku. Ksiądz Piotr pośrodku w sutannie. Zdjęcie – catholic.by

Z Hajnina do Rzymu

Piotr Tatarynowicz urodził się w 1896 roku we wsi Hajnin – obecnie w rejonie lachawickim obwodu brzeskiego, a wtedy w powiecie słuckim guberni mińskiej. Uczyć się na księdza pojechał do katolickiego seminarium w Petersburgu. Jednak w 1917 roku, gdy bolszewicy aresztowali duchownych i seminarzystów, Tatarynowiczowi udało się wraz z kolegami uciec i potajemnie, lasami, wrócić do ojczyzny. Cztery lata później dostał on święcenia kapłańskie w Mińskich Seminarium Duchownym i został ojcem Piotrem.

Katolicka procesja w Domaczewie, 15 sierpnia 1930 rok. Ksiądz Piotr Tatarynowicz w centrum. Zdjęcie – wikipedia.org

Posługę duszpasterską pełnił na Polesiu, które wtedy wchodziło w skład II RP. W tym czasie założył oddział Związku Młodzieży Katolickiej w Baranowiczach i Białoruski Dom w Niedźwiedzicy. Ksiądz Piotr Tatarynowicz zawsze starał się nieść ludziom Słowo Boże po białorusku. Tłumaczył też na język ojczysty książki i broszury, pisał do katolickich czasopism “Krynica”, “Chryscijanskaja dumka” i grekokatolickiego czasopisma “Da złuczennia”.

Ksiądz Tatarynowicz przemawia do wiernych. Lata 30-te. Źródło – catholic.by

Gdy w 1939 roku ze wschodu nadeszła II wojna światowa, Tatarynowicz musiał drugi raz ratować się przed bolszewikami. W 1940 roku został aresztowany w rejonie stolińskim, ale z pomocą miejscowych chłopów udało mu się uciec z ziem okupowanych przez sowietów na tereny zajęte przez hitlerowców. Tam także, poza działalnością duszpasterską, starał się unikać uwagi niemieckich służb. Podczas wojny los rzucał go do Warszawy, Wilna, Mińska, a przed jej końcem do Rothenburga, skąd wyjechał do Rzymu.

“Płonął, jak znicz!”

W Rzymie ksiądz Piotr Tatarynowicz przełożył na białoruski “Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Obronił też pracę doktorską na temat “Doktryna duchowa Cyryla Turowskiego” w Papieskim Instytucie Wschodnim oraz założył białoruską redakcję Watykańskiego Radia.

Prałat Piotr Tatarynowicz, Rzym, 1961 r. Źródło – carkva-gazeta.by

– W Watykańskim Radiu trwała wtedy “parada maleńkich redakcji”. Jedna po drugiej pojawiły się litewska, polska, ukraińska, bułgarska i białoruska redakcje – powiedział belsat.eu Alaksandr Panczanka, współpracownik białoruskie redakcji VaticanNews.

Instrukcja, jak nastawić Watykańskie Radio dla Białorusi, napisana przez Piotra Tatarynowicza dla czasopisma “Znicz”. Zdjęcie przesłał Alaksandr Panczanka.

Katecheza, modlitwy, wiadomości z Watykanu i przemówienia Ojca Świetego – wszystko po białorusku. W czasie komunistycznych represji religijnych ludzie poszukiwali Słowa Bożego na krótkich i średnich falach radiowych, a nawet wysyłali listy do Watykanu. Z kolei sowieckie służby i wojsko zagłuszały msze i kazania jako “wrogie sygnały”.

Piotr Tatarynowicz w Watykanie. Zdjęcie – Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

– Dla wielu Białorusinów Watykańskie Radio było jedynym źródłem informacji religijnych – przypomina Alaksandr Panczanka. – Mamy relacje ludzi, którzy stale słuchali Watykańskiego Radia w czasach sowieckich. I nie byli to wyłącznie katolicy, ale także prawosławni. A duchowni na Białorusi właśnie dzięki księdzu Piotrowi Tatarynowiczowi poznawali terminologię kościelną. On był apostołem religijnego odrodzenia naszego kraju.

Świąteczne wydanie czasopisma “Znicz” z okazji Dnia Wolności 1970 r. Zdjęcie: Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

Ojciec Piotr kierował białoruską redakcją Watykańskiego Radia przez dwadzieścia lat. Jednocześnie kontynuował działalność tłumacza i wydawał w Rzymie białoruskie czasopismo religijno-społeczne “Znicz”. Zawsze po białorusku pisał alfabetem łacińskim.

“Nie samym chlebem żyje człowiek”, ilustracja czasopisma “Znicz” z 1962 roku. Zdjęcie: Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

– On miał bardzo osobliwe podejście do języka białoruskiego. Wykorzystywał wiele oryginalnych słów, wiele wymyślał, bo język literacki musi mieć bogate słownictwo – tłumaczy Panczanka. – I dokładał wiele starań, by język ojczysty na Białorusi znów rozkwitł, by rozprzestrzenił się wśród ludzi. By ludzie czytali Ewangelię i słuchali kazań Ojca Świętego po białorusku. Właśnie dzięki ojcu Piotrowi Tatarynowiczowi język białoruski znalazł swoje miejsce w katolickim świecie.

“Płonął, jak znicz” – pierwszy nagrobek ks. Piotra Tatarynowicza w Rzymie. Zdjęcie: Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

Piotr Tatarynowicz, gdy zmarł w 1979 roku, został pochowany na cmentarzu Prima Porta na przedmieściach Rzymu. Zgodnie z europejską tradycją, grób został opłacony na 30 lat, a po tym czasie ojca Piotra przeniesiono do innego grobu na tym samym cmentarzu. Obecna mogiła będzie istniała do 2021 roku – potem szczątki zmarłego trafią do zbiorowego grobu.

“Nie bójcie się, to ja”. Ilustracja czasopisma “Znicz” z 1970 roku. Zdjęcie: Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

Ale spadkobiercy ojca-redaktora, pracownicy Watykańskiego Radio mają lepszy pomysł. Chcą pomóc białoruskiemu patriocie wrócić do ojczyzny, chociaż dopiero po śmierci.

Piotr Tatarynowicz, założyciel białoruskiej redakcji Watykańskiego Radia. Zdjęcie: Białoruska Biblioteka i Muzeum im. Franciszka Skaryny w Londynie

– To by było spełnienie naszego marzenia – mówi Alaksandr Panczanka. Nie sprawdzaliśmy na razie, jak można to zrobić i kto mógłby pomóc. Ale ksiądz Piotr Tatarynowicz zasługuje na to, by mieć godny grób właśnie na Białorusi, której przez tyle lat służył.

Jarasłau Scieszyk, pj/belsat.eu

Wiadomości