Wioskę na północy Białorusi otoczyły dwie watahy wilków. Mieszkańcy chcą wystrzelać drapieżniki

Pierwszymi ofiarami wilków w rejonie horodeckim padły domowe psy. Wraz z nadejściem nocy ludzie boją się wyjść z domu. Podczas świat zorganizowano obławę, jednak myśliwi wrócili z pustymi rekami. 

Dyrektor regionalnego oddziału Białoruskiego Towarzystwa Myśliwych i Wędkarzy Juryj Lawonaw powiedział w wywiadzie dla belsat.by, że znalezienie wilków wymaga właściwego połączenia wielu zmiennych.

„Potrzeba i dobrego śniegu, by ślad był normalny, dobrej pogody, by wilki zaległy w mniej-więcej dostępnym miejscu. Są takie mateczniki, w których można pracować”, – mówi myśliwy.

Horodskim myśliwym udało się wykryć przybliżoną liczbę osobników – w okolicach wsi Haźba żyją aż dwie watahy.

Wilczęta. Fotografia wildlife.by

Specjaliści wzywają mieszkańców do zachowania ostrożności i cierpliwości. Z zasady pod koniec stycznia lub na początku lutego drapieżniki zbierają się w wielkie stada i wtedy łatwiej je wytropić.

Mieszkańcy nie wiedzą, jak odpędzić od wsi nieproszonych gości.

Polowania na wilki są na Białorusi legalne. W ciągu ostatnich trzech lat w tej okolicy zastrzelono ponad 60 wilków. Mieszkańcy i myśliwi mówią, że jeszcze nigdy nie zachowywały się one tak zuchwale i agresywnie. Jedną z przyczyn jest głód – w regionie przetrzebiona została populacja dzików.

Czytaj także:

 

 

WD, PJr belsat.eu za belta.by

Wiadomości