Wojna hybrydowa z Rosją. Wyrywki z podręcznika US Army

“Podręcznik o rosyjskiej wojnie nowej generacji” został stworzony przez ekspertów Sił Lądowych USA pod koniec 2016 roku, ale dopiero teraz pojawił się w Internecie. Na 68 stronach książki analizowane są działania rosyjskich żołnierzy na Ukrainie i to, jak można się przeciwstawić groźnemu przeciwnikowi.  

Nowy przeciwnik

Amerykańskie wojska od blisko 20 lat skupiają się na wojnie z ugrupowaniami terrorystyczno-partyzanckimi w Iraku i Afganistanie. W tym czasie główni konkurenci USA zmniejszyli dystans do światowego lidera militarnego, uważają autorzy książki.

“Podręcznik o rosyjskiej wojnie nowej generacji” opracowała Grupa ds. Wojny Asymetrycznej – jednostka US Army stworzona w 2006 roku w celu opracowania koncepcji przezwyciężania istniejących i możliwych zagrożeń na polu walki. Dewizą formacji jest: “Myśleć. Przystosowywać się. Przewidywać”.

Oficjalne wideo Grupy o wojnie asymetrycznej

Obecna rosyjska armia coraz mniej przypomina sowiecką, choć zachowuje pewne jej rysy. Współczesne wojska Kremla, wykorzystując drony, walkę radio-elektroniczną, artylerię rakietową dalekiego zasięgu, przeniosło sowiecką taktykę z lat 80-tych w XXI wiek, podkreślają autorzy podręcznika.

A kolei Ameryka od pokoleń nie uczestniczyła w wojnie z dostatecznie rozwiniętym przeciwnikiem:

Nasz rynsztunek opracowano jest do walk z partyzantami, a nie przeciwnikiem, który może mieć przewagę technologiczną. Jak mamy ustrzec wojsk od dronów, od wroga, który niszczy kanały łączności i nawigacji, posiada mobilne systemy obrony przeciwlotniczej? – czytamy w podręczniku.

Według specjalistów, Amerykanie muszą pożegnać się ze stereotypami. Obecnie, wojska USA niekoniecznie muszą dominować na polu walki dzięki noktowizji, mobilności sił i broni dalekiego zasięgu. Żołnierze muszą nauczyć się walczyć z nowym zagrożeniem, uważa Grupa ds. Wojny Asymetrycznej.

Wojna hybrydowa na ziemi i w powietrzu

Podręcznik podkreśla, że podczas konfliktów w Gruzji i na Ukrainie Rosja na wielką skalę wykorzystywała stosunkowo nowe podejście do prowadzenia działań zbrojnych. To specyficzny rodzaj wojny, który ma za zadanie nie bezpośrednie zwycięstwo militarne, a zmianę władzy w sąsiednim kraju.

Wyrzutnie Grad rosyjskich bojowników prowadzą ogień. Zdjęcie: AFP

W tym celu operacje prowadzi się jednocześnie za pomocą propagandy i zbrojnych ugrupowań prorosyjskich na terenie sąsiedniego kraju, ale też wojsk specjalnych, prywatnych firm najemniczych, grup doradców wojskowych i regularnych rosyjskich wojsk. Tworzy to pozory, że Rosja nie bierze w konflikcie bezpośredniego udziału, albo jedynie pomaga miejscowej ludności.

Formacje miejscowych prorosyjskich, albo po prostu rosyjskich ochotników trafiają pod dowództwo rosyjskich oficerów i stopniowo reorganizują się na kształt rosyjskiej armii. A ten sposób w praktyce stają się częścią regularnych wojsk Kremla. W razie potrzeby, jak było to latem 2014 roku i zimą 2017, z pomocą takim formacjom przychodzi właściwa rosyjska armia, ale bez znaków przynależności na mundurach i sprzęcie.

Rosyjscy żołnierze bez znaków przynależności państwowej podawali się na Krymie za “miejscowych ochotników”. Marzec 2014 roku. Zdjęcie: wikimedia.org

Jednocześnie działania naziemne otrzymują ciche wsparcie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, a i sama piechota może bronić się przed lecącymi nisko samolotami i helikopterami za pomocą dostarczonych przez Moskwę mobilnych systemów przeciwlotniczych.

W ten sposób w lipcu 2014 roku rosyjska wyrzutnia rakietowa Buk zestrzeliła nad Ukrainą cywilny samolot Malezyjskich Linii Lotniczych. Eksperci uważają, że helikoptery ewakuacji medycznej ukraińskiej armii też będą najprawdopodobniej zestrzeliwane.

Wykorzystanie ludności napadniętego kraju

Kluczowym elementem ostatnich rosyjskich działań jest wykorzystanie “krajobrazu ludzkiego”, jak uważają autorzy podręcznika. Zapewnia się to dzięki propagandzie i werbowaniu konkretnych osób przez służby specjalne. Dzięki takim praktykom Moskwa może zwodzić przeciwnika i społeczność międzynarodową, nie przyznając się do odpowiedzialności za agresję, wykorzystując miejscowe mięso armatnie.

Nieznani sprawcy zdzierają ukraińską flagę w Doniecku, marzec 2014 roku. Zdjęcie: wikimedia.org

W taki sposób podczas wydarzeń na Krymie, Rosja przed długi czas zaprzeczała, że jej wojska biorą udział w operacjach przeciwko siłom ukraińskim – nazywając własnych żołnierzy “siłami miejscowej samoobrony”. Sparaliżowało to we właściwym momencie odpowiedź Ukrainy i wspólnoty międzynarodowej.

Rosyjski żołnierz stanowisku ogniowym na wschodzie Ukrainy, lato 2015 roku. Zdjęcie: wikimedia.org

Wykorzystując słuchające propagandy miejscowe mięso armatnie, Kreml oszczędza także krew swoich regularnych wojsk i maskuje ich udział w walkach. Jest to woda na młyn propagandy, opowiadającej jedynie o “wojnie domowej”, a nie rosyjskiej agresji. Wykorzystuje ona popularność rosyjskich mediów wśród ludności krajów sąsiednich. Z pozyskanego ochotniczo taniego rekruta czyni się potem marionetkę i zasłonę dla działań Moskwy.

Słabe punkty rosyjskiego mamuta

Jednocześnie, czytamy w podręczniku, nie taka znowu wielka część rosyjskiej armii korzysta z nowego sprzętu i rozwiniętych technologicznie urządzeń. O możliwościach całej armii nadal decydują możliwości jej najlepszych jednostek. W związku z tym Kreml nie może przed długi czas prowadzić pełnowymiarowej wojny – jego najlepsze jednostki i sprzęt szybko mogą się skończyć.

Co więcej, deficyt takich sił i mała liczba rozwiniętych systemów prowadzenia walki oznacza, że  ich manewry można przewidzieć i poprzedzić swoim ruchem.

Rosyjscy desantowcy, którzy trafili do ukraińskiej niewoli. Zdjęcie: Reuters

Słabym punktem rosyjskiego wojska jest przesadna centralizacja logistyki, jak też mało poręczny system kierowania ogniem artylerii i lotnictwa przez pododdziały naziemne proszące o wsparcie. Braki w systemach łączności i kierowania ogniem oraz niedobór amunicji precyzyjnej może doprowadzić do tego, że rosyjska artyleria i lotnictwo nie będą w stanie pomagać swoim czołgom i piechocie w razie walk na krótkim dystansie.

Podoficerowie – jeszcze jeden słaby punkt postsowieckich armii, w tym także rosyjskiej. Armia FR, jak wcześniej sowieckie, do tej pory opiera się prawie wyłącznie na oficerach, w związku z czym ciężko mówić o skutecznych manewrach pododdziałów mniejszych niż szwadron czy kompania.

Co robić?

Amerykańskie wojsko powinno wziąć pod uwagę zmiany, jakie zaszły w sytuacji w Europie oraz wysiłek modernizacyjny rosyjskiej armii, podkreśla Grupa ds. Wojny Asymetrycznej. Należy szykować się do walki w warunkach złej lub nieobecnej łączności GPS, obrony przed wrogimi samolotami bezzałogowymi oraz dobrze przygotowanymi i wyposażonymi snajperami.

Bezwzględnie należy nauczyć się dobrze maskować swoje pozycje, by nie trafiły pod zmasowany ogień artyleryjski, strzec się ataków hakerskich i wiedzieć, że każde nieostrożne nawiązanie łączności radiowej, najzwyklejsza rozmowa telefoniczna, czy wejście na Facebooka może być ostatnim w życiu.

Były dyrektor Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Leonid Reszetnikow, który twierdzi, że język białoruski nie istnieje. Zdjęcie RISI

W związku z tym dowódcy niższego szczebla powinni być jeszcze aktywniejsi i agresywni, w dobrym znaczeniu tego słowa – bo w takich warunkach mogą przestać do nich docierać polecenia z góry i to oni będą musieli całkowicie samodzielnie podejmować decyzje.

Amerykanie powinni być też gotowi na znacznie większe straty podczas walk z dość wysoko rozwiniętym przeciwnikiem, który może masowo wykorzystywać artylerię i lotnictwo. Powinny być na to gotowe także wojskowe struktury medyczne.

Stosowna odpowiedź w przestrzeni informacyjnej, walka z rosyjską propagandą może załamać lub nawet uprzedzić rosyjską agresję. Nie mogąc liczyć na zagitowaną miejscowa ludność, Moskwa musiałaby walczyć jedynie własnymi siłami, nie mogąc maskować swoich działań na arenie międzynarodowej ani ukrywać strat przed własnymi obywatelami.

Zobacz także:

 

 

 

 

Alaksandr Hiełahajeu, belsat.eu

Wiadomości