Wilki terroryzują wschód Białorusi

W białoruskich wsiach mieszka coraz mniej ludzi, za to w lasach jest coraz więcej wilków. Tak dużo, że w niektórych regionach uważane są za zimową plagę.

Pod Horodkiem wilki zabijają psy. Nasza ekipa odwiedziła Laleuszczyzną, wieś przy rosyjskiej granicy. W czasach sowieckich był tu sklep i kilka dużych gospodarstw, teraz na większości ulic nie ma nawet latarni. Nieużytków nikt nie kosi, podwórka zarastają, las zbliża się do domów. Wraz z nim do wsi zbliżają się wilki. Taka sama sytuacja panuje w okolicznych wsiach.

Populacja wilków wzrosła dzięki afrykańskiemu pomorowi świń

Drapieżnikom łatwiej teraz polować na chore dziki. A temu, że szukają pożywienia także we wsi, jest wina samych jej mieszkańców.

– Ludność wyrzuca różne rzeczy. Na przykład gdy ginie zwierzę domowe, to nie wywozi się go na cmentarz, a porzuca na skraju wsi. Dlatego też wilki ciągnie do osad – tłumaczy Waleryj Katowicz z Inspekcji Ochrony Świata Zwierzęcego i Roślinnego.

Wilk to cenne trofeum, ale nie ma chętnych do polowań

– Myśliwi, którzy kiedyś byli, pozdawali broń. Mówią, że polowanie na wilka kosztuje tyle, że nie starcza na naboje. To kto ma mieć ochotę na nie polować? – mówi mieszkaniec wsi Lalauszczyzna.

Dlatego mieszkańcy opustoszałych wiosek zwyczajnie nie wychodzą nocami na dwór.

– Teraz i psy na noc zamykamy w chlewie. Wcześniej psy trzymało się dla bezpieczeństwa, a teraz je trzeba chronić – dodaje jeszcze jeden mieszkaniec wsi.

Naukowcy dowodzą, że wilki są ważną częścią ekosystemu lasów – zabijają chore osobniki, nie pozwalają jeleniom na niszczenie młodych drzewek, dzięki czemu przyspieszają odnawianie się lasu. A ludziom szkodzą tylko wtedy, gdy pozbawimy ich naturalnego pożywienia.

Zobacz także:

Wiadomości