W Rosji władza będzie kontrolować wszystkie urządzenia z dostępem do internetu

Tablety, notebooki, telefony, a nawet korzystające z sieci liczniki prądu mają być zarejestrowane na specjalnej liście. A to dopiero początek ostatecznej rozprawy z anonimowością i wolnością w rosyjskim internecie.

Jak zwykle w przypadku prawa uderzającego w wolność w Sieci, pomysł zrodził się w szeregach partii władzy Jedna Rosja. Tym razem chodzi o wprowadzenie obowiązku rejestracji wszystkich urządzeń, które mogą podłączyć się do sieci internetowej. Również tej bezprzewodowej. Od 1 lutego 2020 r. komputery, laptopy, tablety, smartfony, a nawet komputery w samochodach mają być zarejestrowane w bazach danych w instytucji podległej Rosswiazi, rządowej agendy kontrolującej łączność. Właściciele urządzeń nie tylko będą musieli je zarejestrować, ale i zapłacić za to 100 rubli. Jeśli ktoś tego nie zrobi, to jego urządzeniu zostanie zablokowany dostęp do sieci na terenie Rosji.

Krojenie salami

Wolność w internecie była okrawana etapami, jak plastry salami. Najpierw wprowadzono kontrolę dostawców internetu. Później sympatyzujące z Kremlem koncerny oligarchiczne wykupiły udziały w spółkach internetowych, np. we władającej portalem społecznościowym Vkontakte, czy holdingu Yandex.ru. Potem kolejne ustawy cenzorskie wprowadziły kary za tzw. ekstremizm w sieci. W praktyce instytucje cenzorskie takie jak Roskomnadzor, czy centrum „E” (ds. walki z ekstremizmem) w MSW tropiło nieprawomyślne, np. opozycyjne i krytyczne wobec władzy wpisy w portalach społecznościowych. Do więzienia trafiali nastolatkowie za „polubienie” krytykującego władze apelu, lub wezwania na opozycyjną demonstrację.

Irina Jarowaja z partii Jedna Rosja tylko firmowała przygotowywane przez służby specjalne nowe prawo kontroli łączności. Źródło: gazeta.ru

W ubiegłym roku weszła w życie jeszcze bardziej zaostrzająca kontrolę tzw. ustawa Jarowej (od nazwiska inicjatorki, senator Iriny Jarowej z Jednej Rosji). Władza nazwała nowe prawo „antyterrorystycznym”. Wg. prawa Jarowej operatorzy telekomunikacyjni muszą przechowywać przez pół roku zapisane rozmowy telefoniczne i treść sms-ów, a także przesyłane za pomocą telefonów filmy i zdjęcia. Służby specjalne mają mieć nieograniczony dostęp do gromadzonych danych, a operatorzy mają co roku zwiększać czas przechowywania danych. Gromadzone są wszelkie dane przesyłane w sieci, oraz katalogowane strony, na jakie wchodzą abonenci. Zgodnie z ustawą magazynowane będą też dane z portali społecznościowych i komunikatorów internetowych. Również treść korespondencji.

Wielki brat czuwa

Senatorowie Jednej Rosji, którzy zgłosili projekt ustawy o rejestracji urządzeń z wifi twierdzą, że robią to dla dobra użytkowników. Chodzi o ograniczenie kradzieży urządzeń i przemyt kradzionych zza granicy, a także przywożonych zza granicy.

– W rzeczywistości chodzi o to, by służby mogły w kilka sekund przypisać np. jakąś aktywność w internecie z sieci otwartej, np. w kawiarni do konkretnego smartfona, tableta, a także szybko zlokalizować właściciela urządzenia – mówi Andriej Sołdatow, specjalista od służb specjalnych i internetu z portalu agentura.ru. – Rejestracja urządzeń sprzedawanych w Rosji jest prosta do wprowadzenia, ale problemem są te przywożone zza granicy.

Skala importu elektroniki z Azji jest w Rosji ogromna. Dlatego władze chcą zrzucić obowiązek rejestracji na posiadaczy urządzeń. Ustawa nie będzie natomiast obejmować przyjeżdżających do Rosji obcokrajowców. Baza danych będzie podzielona na „białą listę” legalnych i zarejestrowanych urządzeń oraz „czarną listę”, tych które nie są rejestrowane, były zgłoszone jako kradzione, albo były przywiezione do Rosji nielegalnie lub trafiły tam z polecenia służb. Urządzenia z „czarnej listy” będą blokowane, kiedy sieci internetowe (publiczne, bądź należące do dostawców internetu) zlokalizują numer IMEI urządzenia z czarnej listy.

– Na podstawie numeru IMEI służby będą lokalizować bardzo szybko właściciela i śledzić go, nawet jeśli zmienia karty sim, albo korzysta z różnych, publicznych sieci WiFi – uważa Andriej Sołdatow. – W ten sposób system kontroli przestrzeni komunikacji cyfrowej będzie domknięty.

System nadzoru przestrzeni wymiany informacji jest domykany nie tylko od strony technologicznej. W ubiegłym tygodniu Duma Państwowa przyjęła dwa projekty ustawy. Jeden przewiduje kary (m.in. aresztu) za brak szacunku do organów władzy, czy symboli narodowych w internecie. Jest tak nieprecyzyjny, że w praktyce karać będzie można za błędy ortograficzne w zapisie nazw instytucji państwowych, czy delikatną satyrę polityczną. Druga ustawa przewiduje kary za rozpowszechnianie w sieci tzw. fake-newsów.

Rosja, która sama generuje miliony zalewających światowy internet fałszywek w celu podgrzewania animozji politycznych na Zachodzie, sama zamierza za fake-newsy ścigać. Oczywiście w Rosji fałszywką będzie to, co nie zgadza się z przekazem oficjalnej propagandy. A ściganie autorów fake-newsów i tekstów krytycznych wobec władzy będzie teraz dziecinnie proste. Służby będą mogły zlokalizować ich smartfon, czy tablet w kilka minut.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości