Ukraiński dziennikarz z Donbasu już ponad 1,5 roku w niewoli separatystów za „szpiegostwo”

Stanisław Asiejew świadomie nie opuścił zajętego przez prorosyjskich separatystów rodzinnego miasta, by móc informować świat o tym, jak wyglądają ich rządy. Na dziennikarza urządzono prawdziwe polowanie, gdyż burzył mit konieczności obrony rosyjskojęzycznych z Donbasu przed „kijowską juntą”.

„Jak stać się cieniem na swojej ziemi”

– Nie podam wam nawet swojego imienia. Całe moje świadome życie ograniczyło się do niewyszukanych pseudonimów i masek zamiast prawdziwego zdjęcia w sieciach społecznościowych. Doszło do tego po tym, jak na mojej ziemi zamiast niebiesko-żółtych flag zjawiły się sztandary Donieckiej Republiki Ludowej, a ja sam zamieniłem się w swoistego wygnańca […]. Pierwsze, o czym chciałbym powiedzieć – to nierealność. Uczucie, które nie opuszcza mnie do tej pory, chociaż nie wyjeżdżając z Makijiwki od pierwszych momentów ATO, w zasadzie powinienem się do niego przyzwyczaić. Ale uczucie nierealności nie znika. O czym mówię? O zrujnowanym lotnisku, z którego, czystego i błyszczącego, jeszcze dwa lata temu latałem do Kijowa. O świetnej restauracji, gdzie miły portier podawał mi kurtkę przy wyjściu, a teraz wyrosła tam kupa worków z piaskiem i kręcą się pachołki z granatami. O powietrzu naszpikowanym wybuchami, powietrzu ze smrodem spalonych budynków. I wreszcie o ludziach, dla których linia frontu biegnie poprzez rodziny, czyniąc wrogami niedawnych przyjaciół i znajomych. To wszystko jest nierealne — napisał Stanisław Asiejew w swoim pierwszym tekście dla „Ukraińskiego Tygodnia” 1 września 2015 roku. Jego tytuł był symboliczny – „Jak stać się cieniem na swojej ziemi”.

Od tego dnia świat zna go wyłącznie pod pseudonimem „Stanisław Wasin”. 26-letni student religioznawstwa staje się dla ukraińskich mediów najważniejszym głosem z okupowanego przez separatystów Doniecka. Jego teksty opisujące codzienność mieszkańców tak zwanej Noworosji ukazują się na łamach Radia Swoboda, Ukraińskiej Prawdy, Ukraińskiego Tygodnia oraz w mediach społecznościowych. Ilustrują je szkice długopisem w szkolnym zeszycie.

Stanisław porównuje metody wykorzystywanych przez Rosję do metod III Rzeszy, komentuje kolejne propagandowe posunięcia władz, wytyka absurdy w funkcjonowaniu „republiki ludowej”. Donieck, który opisuje Wasin, pod wpływem rządów separatystów popada w ruinę i dominuje w nim atmosfera schizofrenii. Chłopak spaceruje po nim godzinami, kontemplując, jak wojna wdarła się w tkankę jego miasta. Słucha ulicy – zarówno tej wciąż ślepo wspierającej separatyzm, jak i głęboko rozczarowanej efektami „rosyjskiej wiosny”. Jak pisze — czuje się cieniem, elementem umarłego świata.

Burzyciel mitu

Na terenach okupowanych przez separatystów stale dochodzi do porwań. Ilość jeńców przetrzymywanych w oficjalnych i nieoficjalnych więzieniach liczy się w setkach. Większości z nich grożą kilkunastoletnie wyroki za rzekomą dywersję lub szpiegostwo. Pretekstem do aresztowania i oskarżenia mogą być wpisy w mediach społecznościowych, plotki o ukraińskich poglądach, zbyt bliska znajomość z innymi oskarżonymi. Stanisław zdaje sobie sprawę z ryzyka. Ale jest zdania, że jego ucieczka będzie triumfem narzuconego reżimu, a pozostanie w okupowanym mieście to jego dziennikarski obowiązek.

Wraz ze wzrostem popularności młodego dziennikarza, rośnie też determinacja separatystów, by go znaleźć i wstrzymać pojawianie się proukraińskich publikacji z miasta, którego zajęcie miało być symbolem zwycięstw Republik Ludowych. W tekstach Asiejew podkreśla, że jest miejscowym, rosyjskojęzycznym studentem, ale nigdy nie poprze separatystów. W ten sposób burzy propagandowe mity o tym, że Rosja musiała ratować rosyjskojęzyczną ludność przed ukraińskimi nazistami.

Pod koniec maja 2017 roku Stanisław znika. Po dwóch tygodniach okazuje się, że został aresztowany przez separatystów. Zostaje oskarżony o szpiegostwo za co, według prawa tak zwanej Donieckiej Republiki Ludowej, grozi do 20 lat więzienia, lub nawet kara śmierci, według wojennego prawa.

Wywiad w kajdankach

– Asiejew został namierzony przez separatystów drogą dedukcji. Analizując jego reportaże i trasy, które w nich opisuje, doszli do wniosku, że pisze je ktoś, kto jest studentem kierunków humanistycznych, i że mieszka w Makijiwce – mówi Bielsatowi Wiktoria B., znajoma Asiejewa z uniwersytetu.

Ze względu na to, że rodzina kobiety wciąż przebywa na terytoriach okupowanych przez separatystów, Biełsat nie może podać jej nazwiska. O uwolnienie dziennikarza apelują Reporterzy bez Granic, Human Right Watch, Komitet Obrony Dziennikarzy, przedstawiciele PEN Klubu, czy Amnesty International. Mimo tego wciąż jest więziony.

W sierpniu zeszłego roku rosyjska telewizja Rossija-24 wyemitowała program o Asiejewie. To pierwszy raz od aresztowania, gdy można było zobaczyć dziennikarza.

– Jego widok nas zszokował. Jest taki wychudzony, stracił blask w oczach. Pod wpływem rosyjskiego więzienia Asiejew faktycznie stał się cieniem. Wygląda jak więzień obozu koncentracyjnego – opisuje swoje wrażenia kobieta.

Wywiad odbywa się w donieckiej bibliotece. Asiejew zostaje do niej przywieziony w kajdankach. Prowadzący wywiad dziennikarz sugeruje, że Stanisław zdradził Donieck i jako „szpieg” jest winny cierpień ludności cywilnej, w tym śmierci dzieci. Zaś jego reportaże nazywa „działalnością szpiega”, „notatkami”, poniża chłopaka mówiąc, że prawdziwi pisarze to Tołstoj czy Dostojewski.

W programie kanału Rossija-24 dziennikarz został oskarżony o „zdradę Donbasu”. Fot. Rossija-24

Podczas wywiadu jeniec nie zaprzecza, że szpiegował na rzecz Ukrainy, jednak obrońcy praw człowieka i jego znajomi uważają, że te zeznania były spowodowane sytuacją.

– Zadaniem osoby w niewoli jest przeżyć. Warto zaznaczyć, że jego mama i babcia wciąż mieszkają w Doniecku, więc im też grozi aresztowanie. Ten nieszczęsny chłopak może potwierdzić nawet, że jest jednorożcem, byle tylko go więcej nie bili oraz by chronić bliskich — podkreśla.

Wywiad oburzył także przedstawicieli Komitetu Obrony Dziennikarzy (Committee to Protect Journalists).

– Umieszczenie uwięzionego dziennikarza przed kamerą i wymuszanie na nim porównywania swoich reportaży do szpiegowania jest oburzające. Domagamy się, by Stanisław Asiejew został natychmiast uwolniony przez separatystów oraz by umożliwiono mu powrót na terytorium kontrolowane przez rząd Ukrainy. Rosja powinna wykorzystać swoje wpływy, aby do tego doprowadzić — napisano w oświadczeniu organizacji.

Przesłuchania, tortury i pełna izolacja

– Ze względu na to, że Stanisław jest przetrzymywany w więzieniu, które nie jest oficjalnie uznawane za więzienie, nie dopuszcza się do niego przedstawicieli międzynarodowych organizacji, nie pozwala na widzenia ani żaden inny kontakt ze światem zewnętrznym – stwierdza Wiktoria.

Od trzech lat dziennikarzowi nie pozwolono też na wysłanie żadnego listu, czy odbycie rozmowy telefonicznej. Pojawiły się nawet wątpliwości, czy wciąż żyje. Informacje o jego stanie były ostatnio przekazywane w grudniu 2017 r. przez jeńców, którzy byli uwięzieni z Asiejewem, ale zostali już wypuszczeni.Według ich oświadczeń dziennikarz był wielokrotnie torturowany przez separatystów – między innymi poprzez rażenie prądem.

Więzienie w „Izolacji”

„Izolacja”, nielegalne więzienie, w którym przetrzymywany jest Asiejew, stworzono w opuszczonej fabryce, w której wcześniej doniecka młodzież prowadziła centrum kulturalno-artystyczne.

– Jeszcze pod koniec kwietnia 2014 roku odbył się tam ukraiński festiwal literacki o symbolicznej w tym momencie nazwie „Język i przemoc”. Dla naszej donieckiej młodzieży i środowisk artystycznych było to ogromne przeżycie – na festiwal przyjechali artyści i pisarze z całej Ukrainy. Wiedzieliśmy już, co się stało z Krymem, widzieliśmy już tak zwanych zielonych ludzików i tituszki na ulicach miast naszego obwodu. Widząc, ilu młodych ludzi przyszło, by doświadczyć ukraińskiej kultury, trudno było uwierzyć, że nasze miasto może być następne — wspomina Wiktoria.

Jej zdaniem fakt, że separatyści wybrali na więzienie akurat to miejsce i przetrzymują tam jeńców takich jak Asiejew, pokazuje, że zależy im na wyplenieniu ukraińskiej kultury z okupowanych przez siebie terenów.

– Rosja stosuje tu sowieckie metody walki również w przestrzeni symbolicznej. Jeńcem jest nie tylko Asiejew — ale cała ukraińska kultura w Doniecku — dodaje.

Według danych organizacji Medialna Inicjatywa o Prawa Człowieka na okupowanych przez separatystów terenach obwodów donieckiego i ługańskiego udało się potwierdzić przetrzymywanie 118 ukraińskich jeńców. Obrońcy praw człowieka podkreślają jednak, że liczba ta może być nawet dwukrotnie większa.

Monika Andruszewska/belsat.eu

Wiadomości