Tajemnicza Rosjanka pokazała Austriakom jak ryzykowne są interesy z Moskwą

Kanclerz Sebastian Kurz (z lewej) podał rząd do dymisji z powodu podejrzanych rozmów wicekanclerza Heinza-Christiana Strache (z prawej) z Rosjanką. Źródło: Forum/REUTERS/Leonhard Foeger

Skandal na Ibizie zatopił rząd w Wiedniu. Ale zaszkodzi też rosyjskiej polityce wspierania skrajnej prawicy w Europie.

W ostatni piątek niemiecki dziennik Suddeutsche Zeitung i tygodnik Der Spiegel opublikowały nagranie z pokoju w willi na Ibizie. Z ukrytej kamery nagrany był wicekanclerz Heinz-Christian Strache. W 2017 r., kiedy powstało nagranie, Strache nie był jeszcze zastępcą szefa austriackiego rządu, tylko szefem skrajnie prawicowej FPO (Wolnościowa Partia Austrii). Na nagraniu lider austriackiej radykalnej prawicy rozmawia z tajemniczą kobietą przedstawiającą się, jako kuzynka rosyjskiego oligarchy Igora Makarowa.

Strache obiecywał kobiecie zyskowne inwestycje w Austrii, kiedy dojdzie do władzy. W zamian chciał pomocy w kampanii wyborczej dla FPO. I np. proponował Rosjance wykupienie bulwarówki „Kronen Zeitung”. Tak, żeby gazeta wspierała FPO. Ujawnienie tajemniczych, ale brudnych układów wicekanclerza wywołało w Austrii szok. Kanclerz Sebastian Kurz podał rząd do dymisji i ogłosił przedterminowe wybory. Ale kryzys w Austrii ma dużo większe znaczenie. I nauki płynące dla całej Europy.

Dymisja wicekanclerza Austrii. Powód: podejrzane kontakty z Rosjanami

Walc z Putinem

W sierpniu ubiegłego roku Władimir Putin zaszokował Europę wybierając się do Austrii na ślub i wesele minister spraw zagranicznych Karin Kneissl. Wcześniej kanclerz Kurz witał Putina na czerwonym dywanie w rezydencji Habsburgów w Hofburgu. W żadnym kraju europejskim Putin nie czuje się tak dobrze, jak w Austrii. W Wiedniu rządzą politycy z sympatią wypowiadający się o Rosji. Jak sam młody kanclerz Kurz. Albo wręcz widzący w Rosji nadzieję na odrodzenie Europy. Jak lider austriackiej radykalnej prawicy, Strache.

Putin zagościł na ślubie austriackiej minister

– Nagranie jest dziełem jakichś służb specjalnych, albo bardzo dobrych dziennikarzy i ma poważne konsekwencje polityczne. Ale przyczyną skandalu jest naiwność austriackich zwolenników Kremla – uważa Andriej Sołdatow, rosyjski ekspert ds. służb specjalnych z portalu agentura.ru.

Austria od dawna jest miejscem, gdzie biznes ze Wschodu czuje się jak w domu. Jeszcze w czasach „zimnej wojny” była miejscem ostrej konfrontacji zachodnich i sowieckich służb. Te drugie rozbudowały tam infrastrukturę potrzebną do działalności szpiegowskiej: zakładały fikcyjne firmy, konta w bankach, korumpowały polityków i przedsiębiorców. Po upadku komunizmu infrastrukturę tę wykorzystał rosyjski, białoruski, kazachski, czy ukraiński biznes.

Austriackie banki dziś są ulubionymi pośrednikami w transakcjach wschodnich oligarchów. Austriacki koncern energetyczny OMV jest jednym z ważniejszych partnerów Gazpromu i partnerów w projekcie gazociągu Nord Stream. Austriacy lobbowali również za południowym gazociągiem South Stream z Rosji. Ale nawet dla nich jawna próba przekupstwa wicekanclerza i ingerencji w ich politykę przez rosyjskiego oligarchę okazała się przekroczeniem dopuszczalnej granicy.

Przyjaciele Kremla

Heinz-Christian Strache mógł się poczuć zbyt swobodnie. Zawsze należał do polityków, którzy nie ukrywali swoich sympatii do Rosji. W 2016 r. Strache był podejmowany z honorami w Moskwie. Zawarł przymierze z rządzącą partią Jedna Rosja. Sprzeciwiał się sankcjom nałożonym na Rosję i nie widział nic złego w zajęciu Krymu.

– Przypadek wicekanclerza Strache to ostrzeżenie dla wszystkich konserwatystów, by nie współpracować ze skrajną prawicą – napisała na Twitterze Katarina Barley, niemiecka minister sprawiedliwości.

Ale Strache nie jest w Europie wyjątkiem. Podobną fascynację Władimirem Putinem pokazuje Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej i wicepremier Włoch. Paraduje w koszulkach z Putinem i sprzeciwia się unijnym sankcjom. Francuski, skrajnie nacjonalistyczny i populistyczny Front Narodowy co najmniej dwa razy brał pożyczki w rosyjskich bankach. Marine Le Pen, liderka FN nieustannie przekonuje, że Europa powinna mieć dobre relacje z Rosją. A francuscy nacjonaliści jeżdżą na okupowany przez Rosjan Krym i chwalą kremlowską politykę.

Włoski wicepremier Matteo Salvini często daje wyraz swojej fascynacji Putinem. Źródło: Facebook/salviniofficial

Rosyjskie flagi pojawiają się również na marszach niemieckich, antyeuropejskich populistów z AfD (Alternatywa dla Niemiec). Dla europejskiej skrajnej prawicy Rosja jest konserwatywną idyllą. Bastionem suwerenności i oporu przeciw globalizacji. Europejscy nacjonaliści Rosji oczywiście nie znają. Ich politycy widzą ją jedynie na organizowanych przez Kreml pokazowych wycieczkach.

– Mają fałszywe wyobrażenie Rosji i z ufnością podchodzą do propozycji wsparcia finansowego – tłumaczy Sołdatow – Sprawa z Ibizy będzie dla nich ostrzeżeniem, pokazuje, że przyjaźń z Rosjanami może być ryzykowna.

Skandal z austriackim wicekanclerzem jest bowiem czymś więcej, niż paradowaniem w koszulce z Putinem. Pokazuje, że powiązania europejskich populistów i nacjonalistów z Moskwą są dużo głębsze i dotyczą zwyczajnych transakcji finansowych. Nagranie z Ibizy uświadamia, że za fascynacją Rosją kryją się po prostu duże pieniądze.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości