“Spotykamy się, podajemy sobie ręce”. Alternatywna rzeczywistość Łukaszenki

Białoruskie państwowe telewizje ONT i Biełaruś 1 pokazały fragmenty przemówienia białoruskie prezydenta do robotników fabryki płyt kartonowo-gipsowych Biełhips. Alaksandr Łukaszenka stwierdził, że od początku pandemii koronawirusa nie zmienił i nie zamierza zmieniać swojego zachowania.

– Żyję w taki sposób, w jaki żyłem. Wczoraj miałem trening z hokeistami: spotykamy się, podajemy sobie ręce, obejmujemy się – powiedział Alaksandr Łukaszenka.

Prezydent przyznał, że liczy na to, że Białorusini zarażą się koronawirusem i w ten sposób nabędą odporność. Do tej pory nie pozwolił wprowadzić w kraju kwarantanny – przeciwdziałanie pandemii na Białorusi opiera się na izolowaniu i leczeniu osób chorych.

– Prawdopodobnie już wszyscy przechorowaliście tego koronawirusa – powiedział Łukaszenka zwracając się do robotników Biełhipsu. – I daj Boże, by wszyscy to przechorowali! Gdy 60 proc. populacji przechoruje, wytworzymy odporność i zapomnimy o tym koronawirusie.

Łukaszenka nie odwoła defilady w Mińsku. Na Dzień Zwycięstwa wybiera się też do Moskwy

W przeciwieństwie do innych przywódców państwowych, Łukaszenka deklaruje, że nie wprowadził w swoim otoczeniu specjalnych środków ostrożności. Nie zmienił też grafiku swojej pracy.

– Nie robiłem sobie testów na koronawirus. Może też już go przechorowałem – stwierdził prezydent. – Nigdzie się nie ukrywam, nawet w rezydencji nie ma specjalnych środków ostrożności… No, mówią, że ręce myją. Całkowicie zwyczajne życie.

Łukaszenka znów podkreślił, że jest kategorycznie przeciwny zamykaniu szkół. Białoruski prezydent uważa, że to jedynie “wszystkim zaszkodzi”. Dodał, że na zajęcia w publicznej szkole dalej chodzi jego nastoletni syn Kola Łukaszenka.

– Może i mam możliwość izolować dziecko, ale go nie izoluję – dodał prezydent.

Koronawirus w kancelarii Putina

W równoległej rzeczywistości białoruskie Ministerstwo Zdrowia rekomenduje ludności ograniczyć kontakty osobiste. Lekarze podkreślają, by nie całować się i nie podawać ręki na powitanie.

Specjalne środki ostrożności przyjęły też rządy i kancelarie prezydentów sąsiednich państw. Na przykład, by spotkać się obecnie z Władimirem Putinem, trzeba poddać się testowi na koronawirus.

Publicysta Michał Kacewicz twierdzi, że Łukaszenka nie wprowadził specjalnych środków walki z epidemią, bo dla Białorusi groźniejszy od wirusa jest kryzys wywołany zamknięciem zakładów pracy. A takie osłabienie państwa mogłoby zaważyć na jego losie.

Koronawirus rozmontuje odporność Białorusi i Ukrainy na… Putina

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości