Sowiecka armia w 1941 r. przegrała nie z powodu słabości, ale braku strategii i dowództwa WYWIAD

Dr Ihar Mielnikau – białoruski historyk opisujący w swoich książkach udział Białorusinów w kampanii wrześniowej opowiada o tym, jak na Białorusi zmienia się obraz niemieckiej napaści na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 r.

– Czy w białoruskiej historiografii pojawiły się nowe fakty, co do napaści III Rzeszy na ZSRR?

– Tak jak kiedyś pisano głównie, że niemiecki atak był nagły i zdradziecki, teraz pojawia się coraz więcej publikacji, że jednak było inaczej. I że zarówno na Kremlu, jak i nawet wśród zwykłych żołnierzy przeczuwano, że do wojny może dojść. Pojawiły się też informacje o planie „Groza” (pol. Burza) – według niego sowiecka armia miała uderzyć na zachód 6 lipca 1941 r. Nie wiadomo jednak, czy był to plan realnej wojny prewencyjnej, czy też jeden z alternatywnych planów wojskowych. Fakt jest faktem, że większość wojsk sowieckich została przed napaścią Niemiec podciągnięta pod samą granicę.

Dawne ziemie II Rzeczpospolitej zostały tak nasycone wojskami Armii Czerwonej, że w ciągu pierwszego miesiąca wojny Niemcy byli aż przerażeni ilością jeńców wziętych do niewoli.

Historiografia białoruska już podaje te informacje i nastąpił pewien odwrót od niemądrej argumentacji, że Armia Czerwona była za słaba, a Wermacht zbyt silny. Podaje się już fakty, że Armia Radziecka posiadała najlepsze w tym czasie czołgi T 34, KW i inne. I po prostu brak odpowiedniego dowodzenia doprowadził do tej katastrofy, a nie brak przygotowania technicznego sowieckiego wojska.

Mało białoruskich historyków o tym jeszcze o tym mówi, ale słabość Armii Czerwonej było widać już w czasie kampanii w Polsce oraz Finlandii – miała ona wystarczającą ilość samolotów i czołgów, ale brak odpowiedniej strategii. Armia Czerwona musiała się tego wszystkiego nauczyć. I już w 1944 r. podczas operacji Bagration na terenie Białorusi Armia Czerwona walczyła tak jak Niemcy trzy lata wcześniej.

– Czy białoruska historiografia mówi o tym, że 22 czerwca nie był początkiem II wojny światowej?

– Z tym jest bardzo duży problem – badacze i historycy wiedzą, że wojna zaczęła się 1 września. Jednak przed długi czas w ZSRR wmawiano ludziom, że tamta wojna, to była nie nasza tragedia, ale „wojna kapitalistyczna”. I utrwalaniu takich stereotypów służą np. widowiska historyczne, takie jak „Ostatni dzień pokoju” odbywający się co rok w noc 21/22 czerwca w Brześciu. Jednak wojna w Brześciu trwała już od 2 lat – trwały represje, deportacje – terytorium zostało przyłączone do ZSRR.

W podręcznikach białoruskich podaje się wprawdzie, że wojna wybuchła 1 września 1939 r. – jednak większość ludzi myśli w kategoriach sowieckich, że zaczęła się w 1941 r. Odcinają pamięć o tysiącach Białorusinów walczących w szeregach Wojska Polskiego przeciwko Niemcom w 1939 r. To poważny błąd i ja i moi koledzy usiłuję zmienić tę sytuację.

Czytajcie więcej:

– W swoich książkach opisywał pan właśnie zaangażowanie Białorusinów w wojnę obronną Polski w 1939 r. Czy możemy oczekiwać kolejnej pańskiej książki poświęconej temu okresowi?

– Planuję wydać album zdjęć z mojej kolekcji dotyczący okresowi II wojny światowej i będą one podzielone rocznikami. Wstępem do publikacji była pokazana 9 maja br. wystawa – gdzie zaprezentowałem 40 zdjęć. Mam nadzieję opublikować nawet 500 unikalnych zdjęć.

Będzie pokazany zarówno okres przedwojenny, obrazki z zachodniej Białorusi, kampania wrześniowa, a także okupacja niemiecka – ogromna tragedia dla Białorusinów. Będą tam też fotografie polskich, sowieckich i niemieckich dokumentów z tego okresu oraz zdjęcia rozmaitych artefaktów.

Będą dotyczyć terenu Białorusi, ale nie tylko. Mam ciekawe zdjęcia okupowanej Francji, czy zdobytego Berlina. Planuje też wydać książkę poświęconą grobom żołnierzy polskich i sowieckich, którzy zginęli po 17 września 1939 r.

Czytajcie więcej:

Z białoruskim historykiem Iharem Mielnikawem rozmawiał Piotr Jaworski

belsat.eu

Wiadomości