Rosyjska państwowa TV entuzjastycznie o usunięciu tablicy katyńskiej w Twerze

Wczoraj z budynku dawnej siedziby NKWD zniknęły dwie tablice pamiątkowe. Zdj. zrzut z wideo

Na antenie programu Rossija 24 ukazał się reportaż o usunięciu tablic poświęconej polskim oficerom i sowieckim obywatelom zamordowanym przez NKWD. Dziennikarze które nazwali to “historycznym wydarzeniem”.

Twer: znika tablica upamiętniająca egzekucję polskich oficerów w 1940 r.

Widzowie dowiedzieli się od korespondenta stacji Aleksandra Sabitowa, że “sprawiedliwość, o którą tak długo walczyli działacze społeczni i historycy, nareszcie się dokonała”. Dziennikarz przypomniał, że przez 30 lat delegacje składały kwiaty i zapalały znicze pod tablicą, a jego zdaniem okazało się, że robiono to w niewłaściwym miejscu.

– A gdzie się powinno to robić, nie jest pewne i do dziś nie udało się w przekonywujący sposób ustalić — dodał.

Wczoraj z gmachu uniwersytetu medycznego — dawnej siedziby NKWD w Kalininie, obecnym Twerze, usunięto dwie tablice poświęcone: obywatelom sowieckim będącymi ofiarami stalinowskich represji i polskim oficerom — głównie funkcjonariuszom policji zabitym w 1940 r. w ramach zbrodni katyńskiej. Stało się tak na wniosek prokuratury dzielnicy Centralnyj Rajon Tweru, która ustaliła, że tabliczka poświęcona Polakom została zawieszona nielegalnie, a drugie upamiętnienie wisi na złym budynku. Zdaniem śledczych egzekucje odbywały się w gmachu obok.

W reportażu pojawiła się powtarzana sugestia, że zbrodnia katyńska nie była dziełem sowieckich władz.

– Co roku pod tablicę przychodziły polskie i rosyjskie delegacje, by uczcić pamięć represji. Prości ludzie, którzy uwierzyli w winę Związku Sowieckiego za katyńskie egzekucje. Ich nieodłączną częścią był memoriał w Miednoje. Według wersji Gorbaczowa, który przyjął prozachodnie stanowisko, Polaków w obozie z Ostaszkowa rozstrzeliwano w Kalininie, a chowano 30 km stąd w Miednoje. Jednak z oskarżeniami pod adresem naszego kraju nie pogodzili się społecznicy i historycy. W rezultacie legalność tablic sprawdziła prokuratura — stwierdził lektor.

W materiale pojawił się też jeden z głównych inicjatorów usunięcia upamiętnień, Maksim Kormuszkin. Według ustaleń Biełsatu to lider lokalnego oddziału prokremlowskiej nacjonalistycznej organizacji NOD, aktywny na polu negowania sowieckiej winy w zbrodni katyńskiej. Jak stwierdził, przedstawicielom stowarzyszenia Rodzin Katyńskich zaproponowano, by do Dnia Zwycięstwa 9 maja zdemontowali tablice, które zostały na początku lat. 90. sfinansowane przez polską organizację. Jednak skoro nikt się nie pojawił, jego organizacja postanowiła zrobić to sama.

Gurjanow: W Rosji negują zbrodnię katyńską za cichym przyzwoleniem państwa

W materiale Rossiji 24 podstawę prawną, na podstawie której usunięto tablice, wytłumaczył też Walerij Własow, zastępca naczelnika wydziału prawnego i dokumentacji twerskiego uniwersytetu medycznego. Według Aleksandra Gurjanowa z rosyjskiego Memoriału istnieją podstawy, by sądzić, że jest to człowiek związany z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Jak sarkastycznie stwierdzili autorzy materiału, pieczołowitość, z jaką rosyjscy aktywiści zdemontowali upamiętnienia w Twerze, powinna być przykładem dla Polaków w czasie ich akcji demontowania pomników sowieckich żołnierzy.

jb/belsat.eu

Wiadomości