Rosjanie zmęczyli się Putinem? Zaufanie do prezydenta wciąż spada

Rosyjska władza wyraźnie wkroczyła w okres stagnacji i powolnej erozji. Kolejne sondaże pokazują rosnące zmęczenie dwiema dekadami z Putinem.

Ośrodek badania opinii WCIOM przeprowadził w dniach 13-19 maja sondaż badający zaufanie do polityków. Okazało się, że jedynie 31,7 proc. Rosjan ufa Władimirowi Putinowi. To najgorszy wynik od 13 lat. Np. w styczniu tego roku, według sondaży Centrum Badania Opinii im. Jurija Lewady, 45 proc. Rosjan uważało co prawda, że sprawy kraju idą w złym kierunku, ale działalność prezydenta akceptowało 64 proc. Tylko 34 proc. uważało, że jest złym prezydentem.

W innych sondażach z końca ubiegłego roku i początku bieżącego zaufanie do Władimira Putina spadło do rekordowo niskich 33,4 proc. Jak pokazują ostatnie badania, trend spadkowy nadal się utrzymuje. Od ubiegłego roku kolejne sondaże są dla Putina coraz gorsze. Prezydent notuje już stabilny i systematyczny spadek popularności.

Dołek Putina

Momentem przełomowym dla Putina było ogłoszenie latem ubiegłego roku reformy emerytalnej. Choć w sondażach zwiastuny pogarszających się nastrojów Rosjan związane ze stagnacją w gospodarce pojawiały się wcześniej, dopiero plan wydłużenia wieku emerytalnego uderzył bezpośrednio w prezydenta. Putin osobiście wziął odpowiedzialność za reformę emerytalną. Rosjanie jednak najwyraźniej zrozumieli, że bierze też odpowiedzialność za całokształt gospodarki i sytuacji społecznej.

Poziom zaufania do Putina najniższy od 13 lat

Jeszcze przed wyborami prezydenckimi w marcu ub. roku zaufanie do Putina sięgało 57 proc. Co i tak mogło niepokoić prezydenta, pamiętającego, jak po aneksji Krymu popularność i zaufanie do niego sięgało ponad 80 proc. Kiedy ujawniono pierwsze informacje o planach reformy emerytalnej, w maju ub. roku zaufanie do Putina tąpnęło. Do 47 proc. A potem, kiedy prezydent osobiście podjął się firmowania reformy, zaczęło pikować i sięgnęło poniżej 40 proc.

– Główna przyczyna kryzysu zaufania do Putina to niezrozumienie kiedy będzie lepiej, czyli kiedy zaczną rosnąć nasze dochody – tłumaczył w telewizji Dożd’ Walerij Fiodorow, dyrektor ośrodka WCIOM. – Reforma emerytalna symbolicznie pokazała, że straciliśmy nasze nadzieje, że jutro będzie lepiej, będziemy lepiej zarabiać, poprawi się służba zdrowia i edukacja, przeciwnie, pokazali nam, że będziemy więcej pracować za te same pieniądze.

Fiodorow nazwał skutki reformy emerytalnej „efektem czarnych okularów”. Zdaniem szefa WCIOM Rosjanie pogrążyli się w pesymizmie, założyli w ubiegłym roku „czarne okulary” i nie potrafią ich zdjąć.

Rosyjska depresja

Władimir Putin ma powody do niepokoju. Nie chodzi tylko o trendy spadkowe w sondażach. Prezydent robił sporo, by je zahamować. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku obiecywał wzrost świadczeń socjalnych. W lutym tego roku potwierdził w orędziu, że wzrosną świadczenie na pierwsze i drugie dziecko. W ostatnich miesiącach Kreml w ogóle zmienił retorykę. Kwestie polityki zagranicznej przesunął na drugi plan, a najwięcej mówi o kwestiach socjalnych i związanych z gospodarką.

To jednak niewiele pomaga, bo nastroje Rosjan nadal są bardzo pesymistyczne. Mało tego, pokazują, że Putinowi trudno będzie je poprawić grając na wielkomocarstwowej nucie i np. zaogniając sytuację za granicą, lub wprowadzając Rosję w kolejną zagraniczną awanturę.

Według innego sondażu WCIOM z 27 maja, aż 43 proc. Rosjan uważa, że ich kraj, by być wielkim mocarstwem powinien dbać o wysoki poziom życia obywateli. Kolejne 33 proc. Rosjan sądzi, że mocarstwo musi mieć rozwiniętą gospodarkę. Te wyniki to znacząca zmiana nastrojów, pokazująca czego oczekują dziś Rosjanie. Jeszcze w 2014 r., a więc w szczycie konfliktu z Ukrainą, tylko 25 proc. Rosjan wskazywało na swój poziom życia, jako atrybut mocarstwa. Wtedy 42 proc. z nich uważało, że podstawą mocarstwowości jest armia. Dziś myśli tak jedynie 19 proc.

I jeszcze jedno badanie, które o narastającym pesymizmie w Rosji mówi najwięcej. Według badań WCIOM 70 proc. Rosjan boi się wziąć większy kredyt. Z kolei według GfK ponad połowa Rosjan wierzy, że kryzys gospodarki potrwa jeszcze minimum cztery lata. A to oznacza, że notowania Putina nie osiągnęły jeszcze minimum.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości