Potrzebne listy i leki. Białoruski więzień polityczny pisze na wolność

Pochodzący z Grodna Jauhien Razniczenka od miesiąca przebywa w areszcie. Został zatrzymany po wiecu wyborczym opozycyjnej kandydatki na prezydenta Białorusi. Wczoraj do rodzinnego miasta doszedł jego list.

Więzień polityczny nie wysłał go rodzinie, twierdząc, że ma już za dużo zmartwień. Jego przesyłka doszła do znanego sklepu z odzieżą patriotyczną i rękodziełem ludowym Admietnaść w Grodnie. Jego właściciel Siarhiej Wieramiejenka został poproszony o przekazanie dalej próśb zatrzymanego.

Jaugien Razniczenka został zatrzymany w nocy z 29 na 30 maja, po wiecu wyborczym opozycyjnej kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej, w którym uczestniczył. Podczas wymierzonej w jej męża, blogera Siarhieja Cichanouskiego milicyjnej prowokacji, przewrócił się funkcjonariusz. Został on popchnięty przez prowokatora w zielonej kurtce, którego milicja nie ujęła. Traf chciał, że mudurowy upadł właśnie na Jauhiena, który położył go delikatnie na ziemi.

Zdjęcie: belsat.eu

Zaraz po szarpaninie służby zatrzymały kilku jej uczestników. Jauhien wiedział, że milicja może przyjść także po niego, więc nagrał wiadomość głosową i wysłał ją do sztabowi wyborczemu Cichanouskiej. Powiedział, że trzymał popchniętego milicjanta, ale go nie bił.

– Najprawdopodobniej spróbują mnie wrobić w “kryminał”. Jeśli zerwie się ze mną kontakt, to musiecie wiedzieć, że to prowokacja służb specjalnych – powiedział Razniczenka.

Zdjęcie: belsat.eu

Siarhiej Wieramiejenka odebrał list z aresztu 23 czerwca. Więzień polityczny wysłał go 11 dni wcześniej, 6 czerwca. W liście podziękował on właścicielowi sklepu za solidarność z zatrzymanymi i poprosił o pomoc.

– Pisząc ten list nie mam w głowie wielu myśli, więcej łez. Chciałbym pana prosić, by jak najwięcej osób dowiedziało się o tym, co stało się tego dnia. I by wysyłali swoje listy o tym, co stało się w Grodnie. Bo obecnie najbardziej brakuje ludzkiego wsparcia. Najlepiej, by listy były w języku ojczystym. I jeśli można, proszę o gazety – pisał uwięziony.

W Warszawie podpisywano kartki pocztowe dla białoruskich więźniów politycznych

Więzień polityczny prosi też o lek na łuszczycę, których w areszcie nie dostaje – rosyjski Biełosalik, lub ukraiński Betasalik. Potrzebuje 4-5 tubek miesięcznie, a nie chce tym obarczać rodziny, która po śmierci ojca ma większe problemy.

Jauhien Razniczenka ma 35 lat. Przed pandemią mieszkaniec Grodna pracował na budowie w Moskwie. Wiosną tego roku musiał wrócić na Białoruś, bo zmarł jego ojciec. Potem nie mógł wrócić do pracy z powodu koronawirusa i zamknięcia granic. W rodzinnym mieście zatrudnił się na budowie i został aktywistą politycznym.

Po raz pierwszy został skazany 8 maja – spędził 5 dni w areszcie za udział w akcji poparcia zatrzymanego blogera Siarhieja Cichanouskiego.

Zdjęcie: belsat.eu

9 sierpnia na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie. Rządzący od 1994 roku Łukaszenka oświadczył, że nie odda władzy, a przeciwko demonstrującym obywatelom jest gotów użyć broni. Niektóre, nieoficjalne sondaże internetowe mówią jednak, że popierają go już tylko 3 proc. Białorusinów.

Od początku maja w kraju trwają przedwyborcze represje wymierzone w opozycję, jej zwolenników i dziennikarzy. W aresztach jest już pięciu opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Milicja zatrzymała setki Białorusinów, którzy okazali swoją solidarność z aresztowanymi i wyszli na pokojowe demonstracje. Obrońcy praw człowieka oświadczyli, że wybory już teraz odbiegają od demokratycznych standardów. Masowe represje wymierzone w obywateli potępiły państwa Zachodu, Unia Europejska i OBWE.

Białorusini proszą Polaków o solidarność

Balasłau Żurakouski, pj/belsat.eu

Wiadomości