Opozycja w rządzie Białorusi? Jak Kanapackaja odmawiała premierowi

Była opozycyjna deputowana Hanna Kanapackaja powiedziała białoruskiemu portalowi TUT.BY, że odrzuciła dwie propozycje pracy w rządzie, jakie złożył jej premier Siarhiej Rumas.

Tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, podczas zerowego czytania budżetu 6 listopada opozycjonistka miała publicznie otrzymać ofertę pracy w białoruskim rządzie. Później Hanna Kanapackaja spotkała się jeszcze raz z Siarhiejem Rumasem, by omówić z nim kwestie ekonomiczne. Wtedy premier miał ponownie zaproponować jej pracę w rządzie. W obydwu przypadkach opozycjonistka odmówiła.

– W obecnym modelu politycznym i ekonomicznym nie mogę realizować tych reform, które koniecznie trzeba przeprowadzić w kraju i których zwolennikiem jestem – powiedziała portalowi TUT.BY.

Hanna Kanapackaja. Źródło: Biełsat

Miała przy tym zapewnić premiera, że za jej pośrednictwem może rozpocząć współpracę z konstruktywną opozycją i dialog ze społecznością obywatelską.

W 2016 roku Kanapackaja została jedną z dwóch opozycyjnych deputowanych, które po 12 latach przerwy trafiły do białoruskiego parlamentu. Nie mogła jednak zostać wybrana na drugą kadencję – Centralna Komisja Wyborcza nie dopuściła jej do udziału w wyborach.

W ubiegłym tygodniu deputowana opublikowała projekt ustawy emerytalnej zabezpieczającej ustępującego prezydenta. Gwarantuje on Alaksandrowi Łukaszence dożywotnie prawo użytkowania jednej z rezydencji prezydenckich oraz wysoką emeryturę. Projekt zakłada też nietykalność ustępującego prezydenta.

Wizja takiej emerytury białoruskiego przywódcy wywołała oburzenie wśród opozycji. Kanapackaja była oskarżana wręcz o kolaborację. W atmosferze skandalu została wczoraj wykreślona z listy członków Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.

Projekt emerytury dla Łukaszenki budzi emocje

mh,pj/belsat.eu

Wiadomości