Nowe cegły na Starym Zamku. Brakuje jeszcze sidingu?

Mury obronne średniowiecznego zamku w Grodnie wkrótce całkowicie stracą zabytkowy wygląd. Pokrywa je warstwa współczesnych cegieł. Czy tak powinno być? – zapytaliśmy naukowców.

Stary mur pod nowymi cegłami

Stary Zamek w Grodnie jest jednym z najstarszych zabytków na Białorusi. To zespół umocnień obronnych oraz budynków sakralnych i świeckich wybudowanych od XI do XIX w. Jest jedynym (oprócz znajdującego się na sąsiednim wzgórzu Nowego Zamku) zachowanym zamkiem królewskim na Białorusi. Przez długi okres był rezydencją wielkich książąt litewskich i królów polskich.

Spory wokół restauracji Starego Zamku nie ucichają od dwóch lat. A w tym czasie budowla coraz bardziej odbiega od swojego początkowego wyglądu i traci wartość historyczną.

Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

Kilka dni temu budowlańcy zaczęli obkładać nowymi cegłami oryginalny mur, pochodzący jeszcze z czasów księcia Witolda. Przed wojną konstrukcję z XIV i XV wieku zakonserwowali polscy specjaliści, ale tak, by nie pozbawić jej zabytkowego charakteru.

Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

– Przed restauracją było wiele podejrzeń i wiele ich pozostało. Niestety Białoruś ma wielkie doświadczenie pracy nieprofesjonalnych konserwatorów przy zabytkach. Układają byle jakie cegły, które długo nie wytrzymują, a oprócz tego niszczą autentyczne pozostałości zabytkowych budynków – mówi historyk i archeolog Alaksandr Kraucewicz.

W Krewie można, w Grodnie nie

Przypomina on, że tak właśnie zrobiono w Nowogródku i teraz nikt nie widzi tam autentycznego zabytku, czyli fragmentów starych murów. Są one ukryte pod nową warstwą cegieł. W Grodnie będzie tak samo.

– Jaki sens ma sprowadzanie tutaj turystów, opowiadanie o prawdziwym murze z czasów Witolda, a potem dodawanie: „przepraszamy, ale nie zobaczymy go, bo obłożono go cegłą”? – pyta historyk.

Czytajcie również:

Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

Stary Zamek w Grodnie jest jednym z najstarszych zabytków na Białorusi. To zespół umocnień obronnych oraz budynków sakralnych i świeckich wybudowanych od XI do XIX w. Jest jedynym (oprócz znajdującego się na sąsiednim wzgórzu Nowego Zamku) zachowanym zamkiem królewskim na Białorusi. Przez długi okres był rezydencją wielkich książąt litewskich i królów polskich.

Specjalista uważa, że takie działania przeczą wszelkim zasadom sztuki konserwatorskiej.

– To bardzo odpowiedzialna sprawa, którą powinni zajmować się wyłącznie profesjonaliści. Ale u nas najważniejsze są pieniądze i zadania profesjonalistów wykonują zwyczajne przedsiębiorstwa budowlane. A żeby dostać pieniądze, trzeba wykazać się zakresem prac. Im więcej cegieł, tym większy zarobek – ze smutkiem konstatuje Kraucewicz.

Czytajcie również:

Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

„Żeby było jak u ludzi”

Przebiegiem restauracji jest też oburzony historyk Mikałaj Wołkau. Jego zdaniem wdrażana obecnie koncepcja to „euroremont” imitujacy styl włoskiego architekta Santi Gucciego, który był nadwornym artystą króla Stefana Batorego i Anny Jagiellonki, Zygmunta Augusta oraz Henryka Walezego.

Problem polega na tym, że chyba tylko autor obecnego projektu wie, jak zamek w Grodnie zbudowałby architekt Santi Gucci… I na potrzeby tej wizji ukrywa się autentyczne, zabytkowe artefakty.

– Ruiny trzeba obłożyć cegłami, żeby „wszystko było jak u ludzi”. A pozostałości murów Witolda zapakuje się w worek i chyba już nigdy nie dowiemy się, co tam było pod tymi ruinami – mówi Wołkau.

Fragment tych murów rozebrano jeszcze w lipcu ciężkim sprzętem budowlanym. Zerwano i polską i radziecką warstwę konserwacyjną.

– Bo tak było prościej i taniej, a teraz… stawia się mur. A przecież np. w Krewie też trwają prace restauracyjne prowadzone przez białoruskie firmy. Ale dlaczego tam wszystko jest porządnie i po ludzku? – dziwi się nasz rozmówca.

Nieświadoma przysługa

Architekt-konserwator Zmicier Sawielieu widzi w przebiegu obecnych prac jeden plus.

– To wspaniale, że obkładają mur – będzie dobra konserwacja, żeby mur się nie zawalił. A pod cegłą będzie on schowany przed różnymi czynnikami przyrodniczymi. Można by było podziękować Baczkowowi, ale nie myślę, że wyrządził tę przysługę świadomie, więc nie będziemy. Skoro nie ma chęci użycia specjalistycznych technologii restauracyjnych, to niech już lepiej mur postoi pod cegłami, ale ocaleje.

Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

Tymczasem w komentarzu dla portalu hrodna.life główny projektant restauracji Starego Zamku Aleh Szymbarecki podkreśla, że wszystkie prace dotyczące muru obronnego przebiegają zgodnie z projektem. Niestety nie można użyć materiału podobnego do autentycznego, ponieważ takie cegły trzeba by wyrabiać na zamówienie.

Oblicowanie muru kamieniem byłoby z kolei droższe, ale też nie oddałoby autentycznego charakteru obiektu. Dlatego wybrano wariant oszczędnościowy – z tynkiem i tańszymi cegłami, które nie uszkodzą murów. Aleh Szymbarecki zapewnia, że kilka fragmentów oryginalnego muru zostanie odsłoniętych i wyeksponowanych tak, aby można było je podziwiać.

Czytajcie również:

PW, cez/belsat.eu

Wiadomości