Nie ma próby, nie będzie defilady?

Alaksandr Łukaszenka na trybunie honorowej podczas obchodów Dnia Zwycięstwa w 2017 r.

Władze Białorusi wciąż nie tłumaczą, czy odwołanie drugiej z rządu próby oznacza, że jednak nie odbędzie się też sama defilada w Dzień Zwycięstwa. O opinię zapytaliśmy eksperta.

Kolejna próba zaplanowanej na 9 maja defilady miała się odbyć wczoraj wieczorem. Rzeczywiście, o 21.00 wojskowe autokary przywiozły do centrum miasta jej uczestników, ale niebawem zawróciły one do swoich jednostek. W ten sposób odwołano już drugą próbę w tym tygodniu. 27 kwietnia z ćwiczeń zrezygnowała kompania honorowa.

– Gwałtownie wzrosła dobowa liczba zakażeń. Dlatego gromadzenie teraz w dużych grupach wojskowych to ogromne ryzyko, że zachorują oni przed samą defiladą. Dlatego, w zwyczajnym „trybie masowym” żołnierze nie będą brać udziału w próbach. Możliwe, że przygotowania będą odbywać się w jednostkach wojskowych i będą w nich uczestniczyć niewielkie oddziały. A wszystkich zbierze się dopiero w dzień defilady – uważa białoruski ekspert wojskowości Alakasandr Alesin.

Łukaszenka nie odwoła defilady w Mińsku. Na Dzień Zwycięstwa wybiera się też do Moskwy

Nasz rozmówca jest przekonany, że Alaksandr Łukaszenka nie zrezygnuje z uroczystych obchodów 75-lecia zwycięstwa Armii Czerwonej nad faszyzmem. Nie zważając nawet na to, że na takiej imprezie zbierze się wielu widzów – i to w starszym wieku.

– Parada na pewno się odbędzie. Łukaszenka zawsze upiera się przy swoim. Teraz odgrywa rolę przywódcy, który robi swoje na przekór wszystkiemu. Jest pewny swego i nie ma wątpliwości, że robi wszystko słusznie. Rezygnacja z defilady będzie dla niego oznaczać utratę autorytetu w oczach całej społeczności międzynarodowej – twierdzi Alesin.

Białoruś pozostała jedynym krajem, gdzie z okazji 9 maja zaplanowano defiladę wojskową. Nawet w Rosji uroczystości Dnia Zwycięstwa przełożono na późniejszy termin.

Przez koronawirusa Putin traci defiladę i zwycięstwo. A może i twarz

wb, cez/belsat.eu

Wiadomości