Metropolita Tadeusz Kondrusiewicz odwiedza rodzinne strony

Kilka dni po zakończeniu Świat Wielkanocy zwierzchnik Kościoła Rzymskokatolickiego odwiedził rodzinny Odelsk.

Miasteczko Odelsk (biał. Adelsk) znajduje się na samej granicy z Polską i jest oddalone o 13 minut jazdy samochodem od Grodna. Do miasteczka prowadzi betonowa droga, która niegdyś pełniła funkcje wojskowe. Obecnie z rzadka pojawia się na niej samochód lub traktor. Czasem – patrol pograniczników.

Dawno planowaliśmy zrobić materiał o „małej ojczyźnie” katolickiego metropolity. Nie mogło być lepszej okazji, gdy okazało się, że abp Kondrusiewicz przyjeżdża do swojego rodzinnego Odelska, by odprawiać tu mszę.

Spodziewaliśmy się wielkiej pompy, ogromnej kolumny samochodów towarzyszącej arcybiskupowi…  Tymczasem przed kościołem pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny nie zauważyliśmy niczego wskazującego na obecność czcigodnego gościa – tylko kilka szepcących ze sobą staruszek i koty wygrzewające się na słońcu na kościelnym parkanie.

Wchodzimy. We mszy uczestniczy 20-30 osób, a za ołtarzem arcybiskup, który zgodnie z miejscową tradycją wygłasza kazanie po polsku. Dotyczyło ono zamachów w Europie Zachodniej. W mszy uczestniczyły głównie starsze kobiety.  Nic dziwnego – był to poranek zwykłego roboczego dnia.

Miejscowy ksiądz Wital Uranouski uprzedził nas w telefonicznej rozmowie, że metropolita nie będzie rozmawiać z dziennikarzami – jego przyjazd nie ma być wydarzeniem medialnym, ale osobistą wycieczką w rodzinne strony.

Odelsk – 500 letnie miasteczko, wita przejezdnych kamiennym krzyżem. W centrum figura świętego Antoniego – jego patrona, który nazywany jest tu „świętym Antaniegiem”. Mieszkańcy mieszając język białoruski i polską wymowę, w ten sposób nazywają swojego patrona.

Po mszy metropolita z księżmi idzie na śniadanie do księdza Witala. Potem pojedzie na babkę ziemniaczaną do swojej siostry, która do dzisiaj mieszka tu – w Odelsku, miasteczku metropolitów.

AK, JB, belsat.eu/pl

Wiadomości