Łukaszenka o pierwszym zmarłym na Covid-19: „Nie wytrzymał, biedaczek…”

Białoruski prezydent zasugerował, że 75-latka z Witebska „nie upilnowano”, a sam pacjent nie zachował odpowiedniej ostrożności.

Sprawą pierwszej, oficjalnie zarejestrowanej białoruskiej ofiary pandemii Alaksandr Łukaszenka zajął się dziś osobiście – podczas spotkania z Natallą Kaczanową, szefową wyższej izby białoruskiego parlamentu. Prezydent podkreślał, że infekcja spowodowana koronawirusem była tylko jedną z chorób, które zdiagnozowano u pacjenta – 75-letniego aktora z Witebska Wiktara Daszkiewicza. A do tego, być może, wcale nie najważniejszą.

Pierwsza oficjalnie potwierdzona ofiara śmiertelna koronawirusa na Białorusi

– Podejrzewamy, dlaczego w Witebsku ten aktor umarł. On oprócz zapalenia płuc i innych rzeczy miał jeszcze tego wirusa. Ale my przecież prosiliśmy (on jutro miał mieć 80-lecie!)… Po co ty chodzisz po tych ulicach, a tym bardziej pracujesz? – tak emocjonalnie, chociaż niezbyt precyzyjnie białoruski prezydent wypowiedział się o tragedii. – O staruszków trzeba jednoznacznie się troszczyć, bo mają osłabioną odporność. A po drugie – mają cały bukiet chorób.

Jak oznajmił Łukaszenka, pacjent znalazł się w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc i musiał trafić pod respirator. Jednak jego rodzinie nic nie dolega.

– Żona jest zdrowa, a przecież mieszkała z mężem. Córka – zdrowa. Dlatego, że odporność jest mocna. A on, biedaczek, nie wytrzymał… Posłuchajcie, on ponad 10 lat był na emeryturze, a poszedł do pracy – nie ukrywał oburzenia.

Białoruś nie chce kwarantanny. Resort zdrowia każe „przestać panikować”

Jednak, jak stwierdził prezydent, „nie osądza go” za to, a uważa wręcz za odważnego człowieka. Apeluje jednak do innych, aby się lepiej pilnowali.

– Jeżeli ludzie tego nie zrozumieją, to nic w tej kwestii nie zrobimy – ostrzegł.

“Spotykamy się, podajemy sobie ręce”. Alternatywna rzeczywistość Łukaszenki

ii, cez/belsat.eu

Wiadomości