Lekcja Gulnary, czyli jak odwdzięcza się satrapia

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Córka byłego prezydenta Uzbekistanu Gulnara Karimowa nie może liczyć na łaskę. Trafiła do łagru na trzynaście lat. Tak wygląda zmiana elity władzy w krajach autorytarnych.

Wczoraj podczas zamkniętego posiedzenia sąd w Taszkiencie zesłał Gulnarę Karimową na 13 lat i cztery miesiące do kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Wcześniej córka byłego prezydenta Uzbekistanu była już przetrzymywana w areszcie domowym i miała zasądzone 10 lat więzienia. W ubiegłym roku z luksusowej willi trafiła do prawdziwego więzienia. Sąd zrewidował proces. Prokuratura uznała, że oskarżona o zdefraudowanie 1,6 mld. USD z budżetu państwa córka byłego prezydenta nie współpracuje. I stała na czele zorganizowanej grupy przestępczej.

Nie tylko nie współpracowała, ale i próbowała ukrywać część gigantycznego majątku za pomocą zagranicznych instytucji finansowych. Uzbeckie władze zrzuciły maskę i przestały traktować córkę byłego prezydenta delikatnie. Dostała bardzo surowy wyrok. Pokazuje on, że żyjące w przepychu rodziny autorytarnych przywódców mogą być pewne swojej przyszłości tylko w jednym przypadku – wtedy, kiedy ich ojcowie są u władzy, bądź załatwią swoim dzieciom pewną sukcesję władzy i to jeszcze za swego życia. Tak jak w Azerbejdżanie. Inaczej muszą się liczyć z rolą kozłów ofiarnych, poświęconych, by nowa elita mogła udawać, że różni się od poprzedniej.

Uzbeckie królewny

Była królową życia. Ojciec Gulnary, Islom Karimow, rządził Uzbekistanem ponad ćwierć wieku. Od początku historii niepodległego Uzbekistanu, do swojej śmierci cztery lata temu. W tym czasie jego dwie córki: Gulnara, i młodsza, Lola, wiodły życie księżniczek ze wschodniej baśni. Niesamowity przepych w jakim żyły łączyły z rozporządzaniem państwowym majątkiem Uzbekistanu, jak własnym. Lola inwestowała w sztukę i modę. Od dawna wycofywała się z uzbeckiego życia i brylowała na francuskich i włoskich salonach, obnosząc się np. znajomością z takimi gwiazdami, jak Monica Belucci. Niby odcinała się od dziedzictwa ojca, ale jednocześnie potrafiła pozywać zachodnie media, za nazywanie Isloma Karimowa „dyktatorem”.

Gulnara wybrała karierę w ojczyźnie. Była kimś więcej, niż rozkapryszoną córką władcy. Była gwiazdą. Widniała na okładkach uzbeckich gazet. Władała największym koncernem medialnym w kraju. Co roku organizowała luksusowe pokazy mody i sztuki pt. „Art Week Style” w Taszkiencie. Została nawet ambasadorem Uzbekistanu w Nowym Jorku i Madrycie. Błyszczała na pokazach mody w Mediolanie, Tokio i Monte Carlo. Przyjaźniła się z księciem Monako, Albertem. Za państwowe pieniądze stworzyła własną markę odzieżową „GULI”. Nagrywała teledyski, jako pop-gwiazda o pseudonimie Googoosha. Występowała z Julio Iglesiasem i Gerardem Depardieu. W ostatnich latach życia Isloma Karimowa Gulnara popadła w niełaskę.

686 mln dolarów za wolność. Karimowa targuje się z władzami Uzbekistanu

Prezydent dowiedział się od szefa służby bezpieczeństwa, że starsza córka wydaje fortunę na wystawy i imprezy, a pieniądze na swój tydzień mody wyciąga od ministrów. Zaś nastoletni syn Gulnary rozbija się po Taszkiencie bentleyami. Rustam Inojatow, szef bezpieki raportował prezydentowi, że Gulnara ma ambicje polityczne, chce władzy i zgromadziła wart miliard dolarów majątek biorąc pieniądze od zachodnich koncernów za ułatwianie wejścia na uzbecki rynek. Karimow wściekł się. Wezwał Gulnarę do swojej rezydencji.

Dalszy opis wydarzeń znany tylko z relacji nielicznych świadków. Kiedy wysiadała z samochodu prezydent podbiegł i uderzył ją w twarz, a potem zaciągnął za włosy do pałacu i pobił. Nawet ochroniarze błagali, by darował córce. Potem kazał zwolnić wszystkich przyjaciół córki z zajmowanych posad, zabrać jej synowi samochody i zakazał uzbeckim mediom wspominania o Gulnarze. Ją samą zamknięto w areszcie domowym i wymazano z uzbeckiego życia publicznego. Nie na długo. O Gulnarze znowu zrobiło się głośno po śmierci ojca-prezydenta we wrześniu 2016 r.

Wymiana elity

Kiedy umierał Islom Karimow administracja w Taszkiencie długo ociągała się z podaniem ostatecznej daty śmierci prezydenta. Uzbecy żartowali wtedy, że czekają na zgodę samego Karimowa. W rzeczywistości system budowany przez 26 lat rządów jednego z najdłużej utrzymujących się u władzy postsowieckich satrapów zwyczajnie nie wiedział co robić. Rządzący po Karimowie obecny prezydent Szawkat Mirizijojew był przecież przez wiele lat jednym z bliższych i bardziej wiernych urzędników swojego poprzednika.

Uzbekistan – od brutalnej dyktatury do fasadowej demokracji?

Zmiana władzy polegała na przetasowaniu dworskich koterii i pewnej, bardzo powoli postępującej liberalizacji. Mirizijojew odszedł od najbardziej brutalnych praktyk swojego poprzednika. W czasach Karimowa, zwłaszcza w okresie walki z islamską opozycją, na porządku dziennym były prewencyjne areszty, łagry, tortury. Karimow rozbudował państwo policyjne. W pewnym okresie, jego władza była bardziej autorytarna i brutalna niż w ostatnich latach sowieckiego Uzbekistanu. Miriziojojew postawił na model chiński. Liberalizuje głównie gospodarkę, zachowując pełną kontrolę nad życiem politycznym, mediami i społeczeństwem.

Zredukował wpływ wszechwładnej w czasach poprzednika służby bezpieczeństwa (SNB) na gospodarkę. Żeby jego światłe reformy wyglądały lepiej, zwłaszcza w oczach sąsiadów oraz Zachodu, musiał radykalnie odciąć się od poprzedniego reżimu. Najlepiej symbolicznie i personalnie. A kto do tego nadawał się lepiej, jak rozpuszczona córka byłego prezydenta, ikona korupcji i pychy.

Tak oto Gulnara zapłaci za przetasowania w elicie wysoką cenę wielu lat w kolonii karnej. A przecież w Uzbekistanie wszyscy wiedzą, że w wyprowadzenie, wypranie w rajach podatkowych i zainwestowanie ponad miliarda dolarów, zaangażowane musiało być wiele osób. Większość z nich nadal zajmuje wysokie stanowiska w uzbeckiej hierarchii władzy.

Michał Kacewicz/belsat.eu

INNE TEKSTY AUTORA W DZIALE OPINIE

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów