Katastrofa ekologiczna nad Niemnem FOTOREPORTAŻ

Pomór ryb trwa od kilku dni. Władze Grodzieńszczyzny twierdzą, że to przez wysoką temperaturę. Wędkarze uważają jednak, że winne są rolnicze opryski.

W związku z pojawieniem się w transgranicznej rzece śniętych ryb, władze Litwy wysłały Białorusi oficjalną notę dyplomatyczną. Według Wilna, woda w Niemnie mogła zostać skażona.

Zdjęcie: belsat.eu

Jednak regionalny komitet ochrony przyrody uważa, że winna jest sama natura. Jedna z hipotez mówi, że woda w rzece przegrzała się, zabrakło w niej tlenu i ryby się duszą.

Korespondent Biełsatu rozmawiał nad rzeką z miejscowymi wędkarzami. Nie wierzą oni w wersję o braku tlenu i uważają, że doszło do skażenia środkami chemicznymi stosowanymi w rolnictwie. Bić na alarm rybacy zaczęli już w piątek 12 czerwca, gdy śnięte ryby zaczęły wypływać na brzeg w Grodnie.

Zdjęcie: belsat.eu

W sobotę 13 czerwca nad rzekę pojechali eksperci Grodzieńskiego Obwodowego Komitetu Zasobów Naturalnych i Ochrony Przyrody oraz specjaliści Inspekcji Zasobów Naturalnych i Ochrony Przyrody. Przeprowadzili badania laboratoryjne, według których woda nie została skażona.

Według nich winna jest wysoka temperatura – woda w Niemnie miała się nagrzać do 30 stopni Celsjusza. Przez to, w rzece spadło nasycenie wody tlenem. W niektórych miejscach zarejestrowano tylko 1,6 mg tlenu na litr, podczas gdy ryby potrzebują do życia minimum 6 mg na litr.

Zdjęcie: belsat.eu

Wędkarze nie wierzą jednak w oficjalną wersję. Uważają, że woda w rzece nie mogła osiągnąć takiej temperatury w ciągu kilku ciepłych dni przeplatanych ulewami. Doświadczony rybak z Grodna Waler Wouk twierdzi, że do rzeki trafiły chemikalia, bo na powierzchni widać było tłustą plamę.

Zdjęcie: belsat.eu

– Od dziecka łowię ryby w Niemnie. I w tę bajkę o wodzie podgrzanej do 30 stopni nigdy nie uwierzę. To nie Afryka. Tlenu może zabraknąć zimą, pod lodem, albo latem jak zakwitnie. Tutaj jest winna chemia. Trzeba znaleźć i ukarać “szkodników”. Kim by oni nie byli – nie kryje emocji pan Waler.

Na razie truciciela nie znaleziono, a wina wysokiej temperatury to tylko hipoteza. Sprawą zajęła się grodzieńska prokuratura. Podobne wiadomości docierają też z innych części Białorusi – wczoraj masowe śnięcie ryb zaobserwowano pod Homlem.

Katastrofa ekologiczna w Norylsku: to dopiero początek problemów w tundrze

ak,pj/belsat.eu

Wiadomości