Jak Putin rusyfikuje Tatarów i Baszkirów

W Tatarstanie i Baszkortostanie Moskwa prowadzi przyspieszoną rusyfikację i usuwa języki narodowe ze szkół. Tatarzy piszą petycje do Putina, a Baszkirzy organizują podziemne lekcje języka baszkirskiego.

W ubiegłym roku Władimir Putin zlikwidował obowiązkową naukę języków narodowych. Reformę wprowadzono po cichu i dotknęła duże mniejszości etniczne, które w swoich republikach często przeważają liczebnością nad Rosjanami: Tatarów, Baszkirów, Jakutów, Czuwaszów itd. Lektorat pozostał dobrowolny, ale władze zaczęły kampanię nacisków, by zniechęcić dzieci i młodzież do lekcji baszkirskiego, czy tatarskiego. Ci, którzy nadal chcą się uczyć nazywani są nacjonalistami.

W Ufie miejscowa inteligencja bije na alarm i na własną rękę próbuje ratować narodową kulturę.

Zuchra Burakajewa mówi szybko i emocjonalnie: – Trzeba odrodzić język baszkirski! Powinien być obowiązkowy w republice!

Ajgul Raszitowa jest spokojniejsza i ostrożniejsza. Boi się od razu przyznać, że zależy jej na zachowaniu kultury baszkirskiej. Zuchra, to córka Mariam Barakajewej, znanej baszkirskiej pisarki. W jej domu od dziecka mówiło się po baszkirsku. Ajgul Raszitowa, choć ma typowo baszkirską urodę, wysokie kości policzkowe i smagłą cerę, język poznała całkiem niedawno. Właściwie lepiej mówi po rosyjsku i angielsku. Skończyła filologię angielską. Jest z Ufy. A w Ufie, stolicy Baszkorostanu, nie mówi się po baszkirsku. Wśród zrusyfikowanych, miejskich Baszkirów dominuje rosyjski.

Dlatego właśnie Zuchra i Ajgul połączyły siły. Jedna jest znaną działaczką kulturalną. Druga – zamożną bizneswoman. Za własne pieniądze uruchomiły lektorat baszkirskiego dla Rosjan i tych Baszkirów, którzy z domu nie wynieśli znajomości rodzimego języka. Lekcji udzielają trochę po cichu. Informacje o nich rozchodzą się przez Facebooka. Zajęcia prowadzą na zmianę. Jedna ma praktykę, druga podstawy filologiczne. Salę do nauki wynajęły za własne pieniądze.

Czarę goryczy przelał ubiegłoroczny dekret Władimira Putina. Jednym podpisem rosyjski prezydent zniósł obowiązkową naukę języków narodowych w tzw. republikach etnicznych. I się zaczęło. Na początku roku w Tatarstanie, czy Baszkortostanie ze szkół wycofano obowiązkową i równorzędną z językiem rosyjskim naukę języka narodowego. Pozostała jedynie jako dobrowolna.

Rodzice Rosjan natychmiast wypisali swoje dzieci z nielubianych lekcji. Lektoraty przeniesiono na późne godziny, albo bardzo wcześnie rano. W Kazaniu, stolicy Tatarstanu, czy Ufie, stolicy Baszkirii, z dobrowolnych teraz lekcji masowo zrezygnowały także tatarskie i baszkirskie dzieciaki. W końcu szkoły zaczęły zwalniać nauczycieli, albo proponować im jakieś naprędce wymyślone przedmioty typu wiedza o kulturze tatarskiej, lub historia Ufy.

W Kazaniu do szkół przychodzili policjanci i prokuratorzy. Bo zgłaszane były rzekome przypadki zmuszania dzieci do udziału w lekcjach tatarskiego. Zaczęły się szykany wobec nauczycieli i nielicznych uczniów, którzy pozostali przy nauce rodzinnego języka i oskarżenia o nacjonalizm, a nawet poszukiwanie powiązań z radykalnymi islamistami. Co gorsze, proces rugowania języka narodowego przyspieszył nawet na wsi, gdzie tradycyjnie, mówi się po tatarsku i baszkirsku. Władze zaczęły bowiem zamykać podstawówki i gimnazja w mniejszych wsiach i organizować transport dla uczniów do tych w większych miejscowościach.

Rodzice początkowo przyjęli to z aprobatą, bo większe szkoły miały zapewniać lepszy poziom i większe szanse dostania się na studia. Tyle, że o ile w małych szkołach wszyscy mówili po baszkirsku lub tatarsku i uczęszczali na „dobrowolny” lektorat, to w tych w większych miejscowościach znaczna część uczniów to Rosjanie, bądź zrusyfikowani Baszkirzy i Tatarzy. I język narodowy jest wysyłany do lamusa, a wiejskie dzieci dorastają w kulturze rosyjskiej.

Lekcje baszkirskiego Ufa. Źródło: Facebook

– W ten sposób po cichu przeprowadzana jest rusyfikacja – przyznaje Zuchra Barakajewa.

W myśl rosyjskiej konstytucji i ustaw federalnych języki w republikach narodowych o silnej autonomii, takich jak Tatarstan, czy Baszkiria, są równorzędne z rosyjskim. Napisy na instytucjach, nazwy ulic, czy oficjalne dokumenty są wydawane po rosyjsku i w języku narodowym. Ajgul Raszitowa przyznaje jednak, że niewielu młodych Baszkirów rozumie napisy po baszkirsku, które w Ufie na ulicach widać co krok.

– Za jakiś czas władza dojdzie do wniosku, że skoro nikt tego nie rozumie, to trzeba je zdjąć i zostawić tylko te po rosyjsku – mówi Raszitowa.

Dlatego kobiety, jak wielu wykształconych Baszkirów z Ufy, marzą o powrocie baszkirskiego do szkół. Razem z baszkirską inteligencją piszą petycje do Moskwy. I pracują nad nowym podręcznikiem baszkirskiego. Ma być nowoczesny i ciekawy. Jak te do nauki angielskiego. Zupełnie inny, niż ten szary i nudny, zajmujący się głównie konstrukcjami gramatycznymi, zatwierdzony przez rosyjskie ministerstwo edukacji w latach 90.

Czy tym razem Moskwa zaakceptuje nowy podręcznik, skoro wyrzuca baszkirski ze szkół? Ajgul Raszitowa się tym nie martwi. Na brak chętnych do nauki nie narzeka. A podręcznik zawsze można wydać w wersji elektronicznej, dostępnej dla każdego.

Множественное число

Opublikowany przez Art Club Poniedziałek, 21 maja 2018

Michał Kacewicz/belsat.eu

Wiadomości