Jak pomóc dziecku-terroryście, zwerbowanemu przez ekstremistów? NAPISY PL

Oglądaj z polskimi napisami

Dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu i globalizacji, konflikty zbrojne w XXI wieku stają się coraz bardziej skomplikowane. Nowoczesne uzbrojenie i sposoby prowadzenia walki póki co nie mogą zapobiec zbrodniom wojennym, w tym także wykorzystywaniu dzieci-żołnierzy. Praktykuje to “Państwo Islamskie” i rosyjskie wojska hybrydowe w Donbasie. Dlaczego to robią i jak pomóc dzieciom na współczesnych frontach?

Państwu Islamskiemu nie udało się stworzyć zdolnego do przeżycia Kalifatu. Mimo to, organizacja ta nadal stanowi zagrożenie dla mieszkańców regionu i całego świata.

“Tak zwane “Państwo Islamskie” na różne sposoby adaptuje się do presji zbrojnej. Wykorzystuje coraz lepiej zakonspirowane metody komunikacji i rekrutacji, w tym głębiny Internetu, szyfry i messengery” – mówi przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ do spraw politycznych Jeffrey Feltman.

Według europejskich służb specjalnych, na Zachodzie młodzież jest aktywnie wykorzystywana przez “Państwo Islamskie” do werbowania zwolenników w sieciach społecznościowych. Wśród różnych brutalnych, nakręconych w wysokiej jakości filmików, coraz więcej materiałów pokazuje młodzieżowe obozy dżihadystów. Całkiem małe dzieci są tam uczone brać szturmem umocnienia. Jako cele są tam wykorzystywani żywi ludzie.

Zobacz>>>World Press Photo wygrało zdjęcia zamachu na rosyjskiego ambasadora w Turcji

Witold Repetowicz, polski dziennikarz i ekspert w sprawach współczesnych konfliktów zbrojnych, który niedawno był pod irackim Mosulem, mówi że celem takiego filmu jest szokowanie bliskich zabitego i całego społeczeństwa. A dzieci uczy się zabijania, by wyłączyć ich uczucia i nauczyć ich podchodzenia do człowieka, jako ofiary. I islamiści nie są w tej kwestii odkrywcami.

“W Afryce grupy zbrojne często zmuszają dzieci do zabicia swoich rodziców, krewnych. Jest to dla dziecka wielkim ciosem, i musi sobie ono jakoś z tą traumą poradzić. Postępują tak, by włączyły się mechanizmy obronne psychiki, by z tego dziecka zrobić robota”, – tłumaczy ekspert do spraw bezpieczeństwa portalu Defence24.pl Witold Repetowicz.

Posłuszny i agresywny maleńki bojownik też jest ofiarą wojny. Od przeżytego stresu, życie takich dzieci zamienia się w koszmar.

“Nie mogą one tworzyć stałych związków, stałej sympatii do innych osób, a swoje emocje i uczucia pokazują w sposób niecywilizowany, tak jak były do tego przyzwyczajone podczas działań zbrojnych” – uważa dyrektor do spraw kontaktów międzynarodowych organizacji społecznej “Zrozumienie” Andrej Machańko.

”Armia bożego oporu” w Ugandzie, “Armia Boga” w Mjanmie (dawnej Birmie), islamiści w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie – te grupy w różnym stopniu zajmowały się ideologicznym praniem dziecięcych mózgów. Ale samodzielnych terrorystów z dzieci póki co nie stworzono.

“Boko-Haram w Nigerii zmusza małe dziewczynki do wysadzania się na targowiskach. Niektóre dziewczynki odmówiły i oddały się policji. Jeśli by mówić o wysłaniu takiego dziecka poza granice Bliskiego Wschodu, do Europy, to jest to zbyt skomplikowane. Dzieci same nie mogą zorganizować akcji terrorystycznej”, – zapewnia Witold Repetowicz.

Zobacz>>>Były minister donieckich separatystów: „Zaproszono nas do zabawy w terroryzm”

Jak postępować z dziećmi-zabójcami. Póki co, gotowych zaleceń dla wojskowych nie ma. Jedynie kanadyjskie Ministerstwo Obrony zabrało się za ten niewdzięczny temat. Długą i kosztowną rehabilitacją psychologiczną byłych dzieci-żołnierzy zajmuje się nią szereg organizacji. Na Białorusi póki co prowadzono rehabilitację dzieci-uciekinierów z Donbasu, które nie brały udziału w działaniach wojennych.

“Wśród nich są ofiary przestępstw, w tym o charakterze seksualnym i przestępstw wojennych. Dzieci były świadkami zabójstw lub katowania ich rodziców”, – mówi Andrej Machańko.

Mimo to, w Doniecku i Ługańsku siły zbrojne DNR i LNR aktywnie wykorzystują dzieci-bojowników, miło, że jest to przestępstwo wojenne. Rosjanie, którzy walczyli w Donbasie, aktywnie werbują i trenują sobie zmienników, w tym także niepełnoletnich Białorusinów. Najlepiej znana jest prawa nazisty Alaksieja Milczakowa, który wywoził nastolatków z Witebska, Drucka i Tałaczyna na “wojskowo-patriotyczny obóz” w Rosji. Uczono ich tam użycia broni palnej i pojazdów wojskowych.

Jarasłau Scieszyk, Belsat

Czytaj także:

Milicjanci w Pińsku defilowali pod komunistycznym sztandarem FOTOFAKT

Białorusini protestują przeciwko „podatkowi od bezrobocia”

Zawód płatnerz. Jak teraz powstają na Białorusi rycerskie pancerze?

Wiadomości