Hanna Kanapacka: tu nie kran trzeba wymienić, ale cały system

Potencjalna kandydatka w wyborach prezydenckich uważa wbrew Łukaszence, że kobieta może zostać prezydentem Białorusi.

Jestem pewna, że mogę wygrać wybory prezydenckie – oświadczyła w rozmowie z PAP Hanna Kanapacka, chcąca kandydować w sierpniowych wyborach prezydenckich.

Kolejny konkurent Łukaszenki ogłasza o zebraniu 100 tys. podpisów

– Mamy już 100 tys. podpisów poparcia potrzebnych do zarejestrowania kandydata w wyborach – powiedziała Kanapacka, opozycjonistka, była deputowana do parlamentu, była współprzewodnicząca Zjednoczonej Partii Obywatelskiej –Mam doświadczenie wygrywania przy tej władzy – podkreśliła.

Nawiązała do swojego wejścia do parlamentu w wyborach jesienią 2016 r. Wraz z Aleną Anisim były wówczas jedynymi przedstawicielkami opozycji w Izbie Reprezentantów. W obecnym składzie opozycjonistów nie ma w ogóle.

Mimo deklarowanej pewności siebie Kanapacka nie należy do liderów wśród oponentów Alaksandra Łukaszenki. Spośród kandydatów najwięcej uwagi przyciągają bankier, były szef gazpromowskiego banku na Białorusi Wiktar Babaryka oraz urzędnik i menedżer Waler Capkała.

Zdecydowanie liderem ulicy jest jednak siedzący obecnie w więzieniu wideobloger Siarhiej Cichanouski. Sam wprawdzie nie zdołał się zarejestrować, lecz zrobiła to jego żona, Swiatłana.

Rozmówczyni PAP jest przekonana, że jest lepiej przygotowana, by rządzić krajem. „Ci ludzie nie są politykami. Owszem, dają ludziom nadzieje, ale nie są w stanie ich spełnić. Od tego rozczarowanie może być jeszcze większe” – zauważyła.

Sama zamierza zaproponować konstruktywne reformy.

– Konieczne są reformy szerokie, bo problemy są systemowe – oceniła. – Najważniejsze słowo to konkurencja. Potrzebujemy jej w każdej dziedzinie – w polityce, w gospodarce, w usługach państwa. Tu nie kran trzeba wymienić, ale cały system – zaznaczyła, nawiązując do słynnego sowieckiego kawału o hydrauliku, który trafił do więzienia właśnie za te słowa.

Poszanowanie dla własności prywatnej, walka z korupcją, sprawiedliwe wybory, trójpodział władzy, reforma sądownictwa. Wszystko to, zdaniem Kanapackiej, to powiązane ze sobą elementy, których potrzebuje Białoruś.

Wszyscy konkurenci Łukaszenki — kto jeszcze chce zostać prezydentem Białorusi

Kanapacka wyraziła pogląd, że przeprowadzone jesienią ubiegłego roku wybory parlamentarne były nielegalne, a kadencja parlamentu (w którym zasiadała) została przedwcześnie przerwana. Polityk złożyła w tej sprawie skargę do sądu konstytucyjnego.

Kanapacka nie zgadza się ze słowami prezydenta Alaksandra Łukaszenki, że „społeczeństwo nie dojrzało do tego, by głosować na kobietę”.

– Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, że kogut może i pięknie pieje, ale to kura znosi jaja – ripostowała.

Jest przekonana, że będzie pierwszą kobietą prezydentem, chociaż jak dodała, nie „uściśla roku”. Niezależnie jednak od wyniku obecnych wyborów, jak oświadczyła, „wyjdzie z tej kampanii jako liderka zupełnie nowego ruchu społeczno-politycznego, nowej partii na Białorusi”.

– Jej rejestrację zamierzam przeprowadzić od razu po zakończeniu wyborów prezydenckich – zapowiedziała.

Kanapacka nie ukrywała swoich pretensji do niektórych niezależnych mediów, które, jak wyjaśniła, więcej pisały o niej, gdy nie była kandydatką, a obecnie, jak zasugerowała, skupiają się prawie wyłącznie na krytyce.

Ostatnią okazją do tego był wywiad dla telewizji Biełsat, w którym polityk wypowiedziała się negatywnie o Babaryce, oznajmiając, że „menadżer Gazpromu nie może być prezydentem naszego kraju, tak samo jak pedofil nie może być wychowawcą w przedszkolu”.

– Pojawiły się komentarze, że porównałam swojego oponenta do pedofila. Należy widzieć różnicę między figurą retoryczną a zniewagą. Nie zostawię tak tej sprawy i udowodnię to w sądzie – zapewnia polityk, która z zawodu jest prawnikiem.

Wybory na Białorusi odbędą się 9 sierpnia. Zbieranie podpisów poparcia trwa do 19 czerwca.

jb/belsat.eu wg PAP

Wiadomości