Dlaczego Erdoğan w 48 godzin porzucił pomysł zaatakowania Asada

W ub. wtorek turecki prezydent rozdrażnił Rosjan publicznie zapowiadając, że wojsko tureckie wkroczy do Syrii, by obalić „okrutnego tyrana”. Jednak już w czwartek wycofał się z tych słów. Zdaniem tureckich ekspertów, w rzeczywistości jednak Erdoğan uczynił tak niekoniecznie jedynie z obawy przed reakcją Rosjan, którzy traktują Asada jako głównego sojusznika w regionie.

W grudniu 2015 r. Turcja rozpoczęła operację wojskową w Iraku polegającą na bombardowaniu pozycji Patii Pracy Kurdystanu z jednoczesnym okazywaniem wsparcia dla Kurdów z ugrupowania „Peszmerga” w ich walce z Państwem Islamskim.

W tym roku Turcja rozpoczęła kolejną operację – tym razem w Syrii przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego, jednocześnie bombardując kurdyjskie pozycje i wspierając antyasadowską opozycję. To wsparcie Turcja okazywała już wcześniej – bojownicy „Wolnej Armii Syryjskiej” szkolili się w obozach w Turcji.

Turecki żołnierz (z prawej) i syryjski powstaniec (z lewej) w syryjskiej prowizji Aleppo.  Fot. 29 wrzesnia  2016 года.

29 listopada br. turecki premier Binali Yildirim oświadczył, że jego kraj „najbardziej ucierpiał od terrorystów”  i  nie zawaha się, by „zrobić następny krok, żeby już nie cierpieć więcej od terroryzmu”.

Tego samego dnia Recep Erdoğan ujawnił, że prawdziwym celem tureckiego wojska jest obalenia Baszara Asada. Zachodnia prasa zinterpretowała jego słowa, jako rzeczywiste wypowiedzenie wojny Damaszkowi.

Kreml, który wspiera Asada zareagował dyplomatycznie – twierdząc, że słowa Erdoğana nie są oficjalnym stanowiskiem Ankary. Już następnego dnia do Erdoğana zadzwonił Putin. Nie wiadomo o czym rozmawiali prezydenci, jednak turecki przywódca wycofał się zapowiedzi atakowania Asada.

Występując potem w Ankarze Erdoğan podkreślił, że nie angażowałby się w konflikt syryjski, gdyby jej władze broniły ludności i zwalczały terroryzm samodzielnie.

„Operacja „Tarcza Eufratu” nie jest skierowana przeciwko żadnemu państwu czy osobie – jej celem są ugrupowania terrorystyczne”- podkreślił Erdoğan.

O co chodziło?

Zdecydowane oświadczenie Erdoğana w sprawie obalenia Asada zostało zdementowane już po dwóch dniach – od razu po rozmowie z Władimirem Putinem. Turecki prezydent dobrze pamięta następstwa zestrzelenia w ub.r. przez turecką armię rosyjskiego samolotu wojskowego, czyli np. sankcje gospodarcze. Dopiero niedawno warzywa, owoce i budowlańcy z Turcji wrócili na rosyjski rynek. Erdoğan nie chce kolejnego konfliktu z Kremlem. Jednak dziennikarze tureccy uważają, że Erdoğan bardziej przestraszył się własnych generałów. Komentator stambulskiej gazety „Aydinlik”  Gokhun Gocmen  twierdzi , że oświadczenie tureckiego prezydenta rozdrażniło dowództwo tureckiej armii, które nie popiera pomysłu zaangażowania się w syryjską wojnę domową.

„Tureckie wojsko nie podziela opinii Erdoğana. Wojskowi uważają, że walczą w Syrii z Państwem Islamskim i kurdyjskim separatystami” – podkreśla Gocmen.

Zdaniem Doğu Perinçeka – lidera socjalistycznej Partii Patriotycznej – operacje militarne w Iraku i Syrii mają na celu zachowanie ich integralności terytorialnej

„Kurdystan to projekt USA wymierzony w Turcję” – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Świeża pamięć po nieudanym przewrocie wojskowym zmusza Erdoğana, by mniej oglądał się na sąsiada za Morzem Czarnym, a bardziej zwracał uwagę na to, co dzieje się za jego plecami.

Dеnis Dziuba, Aleś Silicz (Stambuł)  fot. Erdoğana Umit Bekta / REUTERS

Wiadomości