“Chcą zakryć krzyże”. Nad dołami śmierci w Kuropatach trwa sadzenie

Zdj. Facebook/Paweł Siewiaryniec

Białoruski opozycjonista Paweł Siewiaryniec alarmuje, że władze chcą zasłonić Kuropaty przed wzrokiem przejezdnych. Strzegąca miejsca pamięci Warta Kuropacka obserwuje zagęszczanie lasu.

Pracownicy leśnictwa w Borowlanach wykopali setki jam wzdłuż dróg przechodzących obok Kuropat. Sadzone są tam klony i krzewy. Paweł Siewiarynien napisał na swoim Facebooku, że w ten sposób władze chcą ukryć krzyże upamiętniające tysiące ofiar NKWD, które tam spoczywają.

Dyrektor leśnictwa w Borowlanach Alaksandr Miranowicz nazwał nasadzenia wokół Kuropat “planowymi pracami odmładzania lasu”. Dodał, że latem na działkach otaczających miejsce pamięci usunięto spróchniałe drzewa. O usunięciu dziesiątków krzyży nie wspomniał.

Władze Białorusi zajęły się Kuropatami wiosną br. po wypowiedzi prezydenta Alaksandra Łukaszenki, że trzeba miejsce pamięci uporządkować i odebrać je opozycji. Wtedy pracownicy leśni pod osłoną milicji wyrwali otaczające las krzyże i ogrodzili obszar siatką. Dopiero potem, pierwszy raz w historii prezydent Białorusi pojechał do Kuropat. Dodał wtedy, że wzdłuż siatki należy posadzić tuje, a na grobach drzewa.

– Trzeba zająć się dosadzeniem drzew. Ci, którzy tam spoczywają (a oni nas widzą) podziękują nam. Po obwodzie dajcie tuje. Pomyślcie, jak ostatecznie uporządkować Kuropaty. To niedopuszczalne, by ktoś robił tu coś bez pozwolenia. Przecież to demonstracja polityczna – powiedział Łukaszenka 24 maja.

„Posadźcie tuje”. Łukaszenka po raz pierwszy w Kuropatach

O tym, że w podmińskim lesie spoczywa od 10 do 250 tysięcy ofiar NKWD, Białorusini dowiedzieli się pod koniec lat 80. Miejsce to stało się nieoficjalnym narodowym panteonem – w 1937 roku stalinowska bezpieka pogrzebała tam kwiat białoruskiej inteligencji. W pierwszych latach niepodległości Białorusi Kuropaty zostały objęte ochroną konserwatorską.

Jednak przez 25 lat prezydentury Łukaszenki, jego administracja ignorowała miejsce pamięci. Obecny przywódca Białorusi czerpie ze spuścizny ZSRR i uznanie zbrodni NKWD jest dla niego niewygodne.

Poza Białorusinami w Kuropatach spoczywają też tysiące Polaków – ofiar “operacji polskiej” NKWD z lat międzywojennych oraz najprawdopodobniej oficerowie z “Białoruskiej listy katyńskiej”, która nie została jeszcze przekazana Polsce.

Jak NKWD rozstrzeliwało w Kuropatach – relacja naocznego świadka WIDEO PL

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości