Białoruś: komisje wyborcze odrzucają listy poparcia kandydatów opozycji

Po 26 latach rządów Łukaszenki Białorusini stali w długich kolejkach, by poprzeć opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Teraz ich podpisy sa odrzucane. Zdjęcie: Grodno, Wasil Małczanau/belsat.eu

Radio Swaboda poinformowało wczoraj o zakwestionowaniu przez okręgowe komisje wyborcze kilku tysięcy podpisów poparcia dla potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich: Babaryki i Capkały.

Chodzi m.in. o 4 870 podpisów dla byłego prezesa Biełgazprombanku Wiktara Babaryki i 1 956 dla byłego ambasadora w USA Walera Capkały, które były sprawdzane przez komisję w Homlu. Podobna sytuacja miała w poniedziałek miejsce w Swietłahorsku i Witebsku (odrzucono odpowiednio 1 577 i 1 221 podpisów dla Capkały).

Babaryka: bankier, marionetka czy buntownik?

W Borysowie odrzucono wszystkie podpisy poparcia dla obu kandydatów – podał TUT.by. Portal przypomina, że zgodnie z przepisami wyborczymi podpisy poparcia dla kandydatów są weryfikowane przez lokalne komisje.

Według niezależnych mediów – Radia Swaboda, portalu TUT.by – zakwestionowano również niewielką liczbę podpisów poparcia dla byłej opozycyjnej parlamentarzystki Hanny Kanapackiej w Mozyrzu.

Wiktor Babaryka zebrał w czasie kampanii rekordową w historii niepodległej Białorusi liczbę 435 tys. podpisów poparcia. Jego sztab wyborczy już wcześniej zakładał możliwość ingerowania komisji wyborczych w liczbę zebranych podpisów. By się przed tym zabezpieczyć, wszystkie zostały zinwentaryzowane także na elektronicznych listach.

By poprzeć kontrkandydatów Alaksandra Łukaszenki, Białorusini z miast i miasteczek gotowi byli godzinami stać w kolejkach do złożenia podpisu. Politolodzy podkreślają, że to pierwszy tak powszechny ruch sprzeciwu wobec Łukaszenki podczas 26 lat jego rządów, świadczący o rodzeniu się na Białorusi społeczeństwa obywatelskiego.

Obecnie Wiktar Babaryka przebywa w areszcie w związku z zarzutami malwersacji i oszustw finansowych na dużą skalę oraz stworzenia organizacji przestępczej.

Wczoraj białoruskie służby poinformowały, że sprawdzają doniesienie o prowadzeniu nielegalnej działalności przez Walera Capkałę. Już w maju prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że ma „haki” na swojego kontrkandydata.

Capkała pod lupą. Białoruskie MSW „sprawdza” kolejnego kandydata na prezydenta

Do aresztu trafili także inni potencjalni kandydaci na prezydenta Białorusi. Bloger Siarhiej Cichanouski został oskarżony o organizację zamieszek. Lider Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji Paweł Siewiaryniec trafił za kraty za przeprowadzenie protestu podczas legalnej zbiórki podpisów. Wcześniej zatrzymany został „kandydat protestu” Uładzimir Niapomiaszczych. Lidera Ruchu „O wolność” Jurego Hubarewicza skazano zaocznie na karę aresztu, po czym polityk zrezygnował z udziału w wyborach prezydenckich. Kandydatce Swiatłane Cichanouskiej (żonie blogera) grożono przez telefon odebraniem dzieci.

W areszcie śledczym jest też niedopuszczony kandydat na prezydenta, lider Socjaldemokratycznej Partii Białorusi Mikoła Statkiewicz. Byłemu więźniowi politycznemu grożą trzy lata więzienia za „organizację działań poważnie naruszających ład publiczny”.

Przeciwko Mikole Statkiewiczowi wszczęto postępowanie karne

Wybory na Białorusi odbędą się 9 sierpnia. Łukaszenka zamierza się w nich ubiegać o szóstą kadencję prezydencką. Od rozpoczęcia obecnej kampanii prezydenckiej w maju zatrzymano już ponad 650 osób – aktywistów, polityków i uczestników pokojowych akcji oraz pikiet wyborczych.

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości