Andrzej Poczobut: „Dużo słów, a mało działań” – białoruskie władze nie spieszą się z zalegalizowaniem Związku Polaków na Białorusi

Przed sobotnim zjazdem Związku Polaków na Białorusi, o sytuacji mniejszości polskiej i problemach w nauczaniu języka polskiego opowiedział Biełsatowi dziennikarz i działacz organizacji Andrzej Poczobut.

Co będzie głównym tematem sobotniego Zjazdu Polaków na Białorusi?

[Andrzej Poczobut] To zjazd sprawozdawczo-wyborczy. Podsumowanie czteroletniej kadencji prezesa i wybranie nowego zarządu, prezesa i rady naczelnej.

Białoruskie władze twierdzą, że rozwiązaniem problemu istnienia nieuznawanego ZPB jest legalizacja poprzez połączenie z drugim Związkiem Polaków, działającym de facto pod auspicjami władz. Czy władze waszego związku są jakoś nakłaniane do przeprowadzenia takiej operacji?

Białoruskie władze lansują ten projekt od 2005 r., poczynając od zorganizowanego pod presją KGB tzw. „zjazdu pojednania”.  W jego trakcie, części organizacji narzucono nowe władze, opierając się na głosach wielu uczestników, którzy nawet nie byli Polakami. To nie był rozłam, ale stworzenie  nowego związku z nowym zarządem, składającym się z ludzi na usługach służb specjalnych. Nowa struktura dodatkowo przejęła bezprawnie majątek związku. Jesteśmy gotowi do rozmawiania z władzami Białorusi nt. rozwiązania tego problemu, ale nie z agenturą.

O połączeniu mówił na spotkaniu z Marszałkiem polskiego Senatu przewodniczący Rady Republiki Michaił Miasnikowicz.

– Ale białoruskie władze „formalnie” nas już połączyły podczas „zjazdu pojednania”, więc nie rozumiem po co kontynuują temat? Tymczasem ostatnia Rada ZPB potwierdziła, że żadnych pertraktacji z reżimowym Związkiem Polaków nikt prowadzić nie będzie.

Jednym z palących punków jest kilkanaście Domów Polskich na Białorusi, które zostały odebrane nieuznawanemu związkowi i przekazane „rozłamowcom”. Jest szansa na rozwiązanie tego problemu?

– Władze mogą bardzo łatwo to rozwiązać – po prostu zwrócić majątek prawowitym właścicielom – ZPB.

Co się właściwie dzieje z tymi domami?

Jest tam prowadzona działalność biznesowa – pomieszczenia są wynajmowane firmom. Zyski z tego czerpią ludzie wskazani przez białoruskie władze. W większości, nie jest prowadzona żadna działalność oświatowa czy kulturalna.

Czy wizyta Marszałka Karczewskiego może przyczynić się do zmiany polityki Mińska w tym zakresie?

Nie wiem, bo nie znam szczegółów pertraktacji. Sam Marszałek na spotkaniu z białoruskimi Polakami mówił tylko, że z Łukaszenką i urzędnikami rozmawiano też o trudnych tematach.

Dlaczego ostatnio powołano Związek Nauczycieli przy ZPB?

Przy Związku działa wiele stowarzyszeń – kombatantów, represjonowanych, artystów. To była inicjatywa nauczycieli, którzy chcą lepiej koordynować swoją pracę. Jest też kwestia rozszerzenia nauki języka polskiego na Białorusi.

Czy jest chociaż szansa na poprawienie sytuacji w dziedzinie nauki języka polskiego na Białorusi, mimo patowej sytuacji z obydwoma związkami?

To pytanie do władz, które póki co skutecznie ograniczają możliwość takiej nauki. Na razie dialog między Polską i Białorusią nie zmienił wrogiego nastawienia władz naszego wschodniego sąsiada do nauki języka polskiego.

W jaki konkretnie sposób przejawia się ta wrogość?

– Weźmy przykład polskiej szkoły w Grodnie, znajdującej się w dzielnicy „Dziewiatówka”. Już kolejny rok do I klas nie są przyjmowani wszyscy chętni. Tłumaczy się to brakiem miejsc. Tymczasem w tej okolicy jest to jedyna szkoła, gdzie zajęcia odbywają się tylko na jedną zmianę. W pozostałych szkołach nie ma problemu z przyjęciem, bo  rozszerza się ilości klas I., a zajęcia prowadzone są na dwie zmiany. W przypadku szkoły polskiej, władze sztucznie zaniżają ilość klas I – do dwóch. Decyzja taka zapada jeszcze przed rekrutacją, na  podstawie decyzji administracyjnej. W ub.r., już gdy zaczął się aktywny dialog między Polską i Białorusią, zlikwidowano ostatnią polską grupę w przedszkolu. Już nie ma żadnego przedszkola, gdzie dzieci mogłyby się uczyć w ojczystym języku.

Jak władze uzasadniają te ograniczenia?

No właśnie, np. tłumaczą się brakiem miejsc, choć w szkole można zorganizować zajęcia na drugą zmianę.

Podczas wizyty, Marszałek Karczewski dowiedział się od przewodniczącego Miasnikowicza, że problemem jest również Karta Polaka wydawana na Białorusi. 

Nie rozumiem dlaczego. To sztuczny problem.

Czy ocieplenie w relacjach polsko-białoruskich, przyczyni się poprawy sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi?

Na razie widzimy dużo słów, a mało działań. Wystarczy tylko, że władze będą przestrzegać ustawodawstwa wewnętrznego, dotyczącego  mniejszości narodowych. Niestety nadal tego nie robią, łamiąc prawo do zrzeszania, naruszając ustawę o językach i edukacji.

Czy  ZPB informuje polskie władze o sytuacji?

Władze polskie dostatecznie dobrze znają nasze oczekiwania, więc powinny doskonale wiedzieć, o czym rozmawiać z władzami białoruskimi.

Z Andrzejem Poczbutem –  dziennikarzem i działaczem nieuznawanego Związku Polaków na Białorusi – rozmawiał Jakub Biernat

Tagi:

Wiadomości