Abp Tadeusz Kondrusiewicz proponuje zmiany w ustawie o organizacjach religijnych

Przewodniczący białoruskiego Episkopatu wystąpił dziś w Akademii Zarządzenia przy Prezydencie.

Na Białorusi powinna odbyć się reforma ustawodawstwa regulującego stosunki pomiędzy państwem a organizacjami religijnymi – podkreślił metropolita mińsko-mohylewski.

„Kościół powinien mieć prawo do swobodnego niesienia społeczeństwu ducha Ewangelii, głoszenia i obrony wartości moralnych i rozwijania nauki społecznej, aby państwo świeckie wzbogacało się o wartości chrześcijańskie” – mówił ksiądz arcybiskup.

Przypomniał przy tym, że do dziś nie podpisano konkordatu, który regulowałby stosunki pomiędzy państwem a Kościołem.

Zauważył też, że należy zmienić ustawę o wolności sumienia i organizacjach religijnych, ponieważ „wiele z jej regulacji jest już przestarzałych i nie odpowiadają obecnym czasom i realnej sytuacji”.

Zagraniczni duchowni – non grata?

M.in. metropolita zwrócił uwagę, że obecne ustawodawstwo wyraźnie ogranicza możliwości działania zagranicznych duchownych, którzy przyjechali na Białoruś na krótki okres lub po prostu są przejazdem. Nie mogą oni odprawiać nabożeństw bez zgody odpowiedniego urzędnika.

Nie pominął też milczeniem przeszkód, na które napotykają księża z zagranicy, którzy chcą pracować na Białorusi na stałe.

„Tymczasem zezwolenia na pracę duchownych z zagranicy są wydawane nie zawsze. Jeśli zaś są wydawane, to ostatnio najczęściej tylko na sześć miesięcy lub nawet na trzy”.

Zdj. catholic.by

Zwrot mienia

Arcybiskup Kondrusiewicz odniósł się też do kwestii zwrotu budynków świątyń katolickich.

„Wręcz modelowa jest sytuacja z Katedrą pod wezwaniem Wniebowstąpienia NMP i św. Stanisława w Mohylewie. Zbudowana przez katolików w XVIII wieku, została skonfiskowana przez władzę radziecką. Potem odrestaurowano ją ze środków Kościoła. Ale do dziś świątyni nie przekazano parafii i mohylewskie władze żądają płacenia czynszu za korzystanie z niej. Gdzie sprawiedliwość? A konsekwencja?

Nieuctwo i bezczelność

Oburzenie zwierzchnika Kościoła Katolickiego na Białorusi wywołały działania ideologów państwowych, którzy domagają się okazywania im programów katechetycznych ze szkół niedzielnych oraz list z nazwiskami uczęszczających do nich dzieci.

„To nic innego jak ingerencja w wewnętrzne sprawy Kościoła i nieodpowiednia ustawa o wolności sumienia i organizacjach religijnych. Jaki jest cel tych żądań? Sprawdzić prawowierność nauczania dzieci? Pozwólcie zapytać „a kto ma o tym sądzić?” – pytał metropolita.

Arcybiskup poruszył też kwestie fakultatywnego nauczania religii w szkołach oraz pomocy duszpasterskiej w szpitalach, więzieniach i w wojsku. Zwrócił też uwagę na nietaktowne zachowanie organów spraw wewnętrznych. Przykładem są więźniarki ustawiane w pobliżu kościołów podczas świąt oraz żądania pracowników ds. ideologii stawiane hierarchom. Zdaniem metropolity wynika z nich, że przedstawiciele rządu nie znają lub nie szanują zasad organizacji struktur kościelnych.

„W związku z tym proponuję zapraszać na spotkania podobne do dzisiejszego specjalistów różnych wyznań, aby mogli podnieść swoje kwalifikacje również w tej dziedzinie. Żeby nie pisali do nas listów, które nie mają sensu, i żebyśmy nie uprawiali razem z wami papierologii” – oświadczył abp Kondrusiewicz.

Obrońca i gwarant moralności

W swoim wystąpieniu przewodniczący białoruskiego Episkopatu podkreślił, że w dzisiejszym świecie Kościół nie zajmuje się bezpośrednią działalnością polityczną. Wynika to z zasady autonomii religii i polityki. Zajmuje się jednak „wychowywaniem ludzkich umysłów i serc w duchu sprawiedliwości i prawa”, co jest niezbędne dla normalnego działania wszelkich struktur państwowych i społeczno-politycznych.

„Uznając autonomię państwa Kościół, który z Bożego nadania jest obrońcą i gwarantem moralności, pozostawia sobie prawo do oceny moralnej jego działalności w dziedzinie przestrzegania praw człowieka i zbawienia dusz” – powiedział metropolita przedstawicielom administracji państwowej.

Alaksandr Hiełahajeu, belsat.eu

Wiadomości