W nocy pomógł w założeniu bomby, a rano ją zdetonował?

Polski ekspert ds. terroryzmu uważa, że mężczyzna, który pojawia się na nagraniu wideo z momentu założenia bomby, parę godzin później  był obecny na miejscu zamachu.

Andrzej Mroczek to były funkcjonariusz operacyjny Wydziału d/w z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw, służb specjalnych oraz główny specjalista Wydziału ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Terrorystycznym Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Obecnie jest m.in. członkiem Rady Programowej Centrum Badań nad Terroryzmem i koordynatorem do spraw szkoleń Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas oraz ekspertem City Security.

Ekspert w rozmowie z dziennikarzem Biełsatu przekazał wnioski ze swojej analizy nowych nagrań wideo pokazujących m.in. moment podłożenia bomby pod samochodem:

Bomba miała zabić

„Jeżeli użyje się małego ładunku wybuchowego i umieści się go w odpowiednim miejscu, można wtedy mniej więcej ocenić następstwa wybuchu. Jednak to nie wystarczy, by przewidzieć jakiego typu rany otrzyma ofiara. Jeżeli wykonawca zamachu chciałby jedynie poranić swój cel, musiałby wcześniej wykonać testy na dokładnie tym samym typie samochodu. Jednak, gdy zabójca podkłada ładunek wybuchowy pod samochód, jak to było w przypadku zabójstwa Szeremieta, to wiadomo, że chce po prostu zabić swoją potencjalną ofiarę.

Czytaj więcej>>> Rosyjski opozycjonista o zabójstwie Szeremieta: FSB czuło się w Kijowie jak u siebie w domu

Co zabiło Pawła Szeremieta?

Świadkowie wybuchu w Kijowie twierdzą, że najpierw zobaczyli różowy rozbłysk, a potem dym w szarym kolorze. Zdaniem eksperta, może to świadczyć, że bomba, która zabiła dziennikarza zrobiona była na bazie trotylu.

fot.: Facebook/Vlad Ivanenko

Jak odpalono bombę?

„Bombę zdetonowano przy pomocy fal radiowych. Wykorzystuje się do tego piloty służące do otwierania samochodów lub bram garażowych. Ich efektywny zasięg to 50 m.” – wyjaśnia ekspert.

Mroczek podkreśla, że bombę przy ich pomocy można zdetonować nie wyjmując nawet ręki z kieszeni. Również mężczyzna widoczny na nagraniu z momentu wybuchu trzymał lewą rękę w kieszeni i wyciągnął ją dopiero po eksplozji

Dlaczego zabójcy nie użyli pistoletu lub karabinu?

„Wybuch zostawia mało śladów. W takich przy przypadkach zwykle inna osoba przygotowuje bombę i ją sprzedaje, inna podkłada, a jeszcze inna zleca zabójstwo. To bardziej efektywna metoda niż użycie pistoletu, jak w przypadku zabójstwa Borysa Niemcowa w Moskwie. W przypadku bomby trudno odnaleźć wszystkich, którzy brali w tym udział. Gdy zatrzymują konstruktora bomby, on może nie znać zleceniodawcy. I z psychologicznego punktu widzenia, łatwiej kogoś wysadzić niż zastrzelić, bo nie trzeba patrzeć w oczy ofiary. Często bomba oznacza większą anonimowość. Nierzadko w takie zabójstwa zamieszane są osoby z otoczenia ofiary” – podkreśla specjalista.

Czytaj więcej>>> Bombę pod samochodem Szeremieta podłożyła kobieta

„Na tym nagraniu widać, że kobieta podkłada bombę pod samochód i ma problemy, by ją tam przymocować. Urządzenie mocowano na magnes, ale nie w każdym samochodzie to się łatwo udaje, bo wiele z nich posiada tam aluminiowe elementy.

Mężczyzna, który ubezpiecza kobietę jest jakby trochę pijany. Widać, że to ten sam człowiek, który rano stał na skrzyżowaniu (na którym doszło do eksplozji Belsat.eu). Ma taką samą czapkę i podobnie kuleje. Być może jedynie udaje pijanego. Na początku chwieje się, a potem przestaje. Dziewczyna jest również dość charakterystyczna: młoda, drobna. Ukraińska policja nie powinna mieć problemów, żeby ją odnaleźć. Myślę, że oni otrzymali jedynie pieniądze za podłożenie bomby i nie wiedzieli, co robią, a zleceniodawca jest anonimowy.”

Zdaniem Andrzeja Mroczka, ukraińska policja już dawno powinna zatrzymać sprawców.

Skąd mężczyzna ze skrzyżowania dowiedział się, że Szeremiet wyszedł z domu?

Droga jaką pokonał dziennikarz samochodem w środę rano

„On mógł po prostu zobaczyć z daleka, jak Szeremiet wychodzi z domu i wsiada do samochodu. Rzadko ktoś od razu rusza z miejsca. Potrzeba paru chwil, na uruchomienie silnika, zapięcie pasów. Gdy ubrany na czarno mężczyzna zobaczył, że Szeremiet wsiadł do samochodu, ruszył wzdłuż ulicy. Widać, że szedł z kierunku, z którego najeżdżał samochód. Niewykluczone, że również kobieta dała mu znak.”

Topornie i nieprofesjonalnie – jak kryminaliści

„Szczerze mówiąc zabójcy działali w toporny i nieprofesjonalny sposób. Jedynie ładunek wybuchowy został skonstruowany w profesjonalny sposób. Wykonawcy działali bez rozpoznania i przygotowania. To nie są działania profesjonalnych dywersantów, a raczej zwykłych przestępców” – konstatuje ekspert.

Z Andrzejem Mroczkiem rozmawiał Siarhej Pielesa

Jb/ WWW.belsat.eu/pl/

Wiadomości